Czasami mam wrażenie, że wszechświat chce mi zrobić psikusa, zanim znajdę naprawdę ciekawą książkę. Tak było, oczywiście, i w tym przypadku...

Veronica Roth Divergent (Niezgodna)

/
5 Komentarze
Czasami mam wrażenie, że wszechświat chce mi zrobić psikusa, zanim znajdę naprawdę ciekawą książkę.
Tak było, oczywiście, i w tym przypadku.
Na moje usprawiedliwienie dodam tylko, że reklama nawet najlepszej książki by mnie do niej nie zachęciła, kiedy siedziałam w kinie i oglądałam pół godziny reklam przed seansem "Igrzysk śmierci". A to, ze jeszcze reklamowali ją jako do-przeczytania-po-igrzyskach.
No aż tak cierpliwa, to ja nie jestem.



Całe szczęście, natrafiłam na nią znowu, kiedy po sesji byłam na głodzie książkowym.
Czyli kolejny powrót do antyutopii.
Nie wiem, jak ją opisać, bez przekazywania spoilerów, dlatego przepiszę to, co można przeczytać na okładce (Tak, mam dzisiaj lenia. Nie, nie da się z tym nic zrobić ;)), to aię chyba nazywa nota od wydawcy:

"Altruizm (bezinteresownośc), Nieustraszoność (odwaga), Erudycja (inteligencja), Prawość (uczciwość), Serdeczność (życzliwość), to pięć frakcji, na które podzielone jest społeczeństwo zbudowane na ruinach Chicago, Kazdy szestnastolatek przechodzi test predyspozycji, a potem w krwawej ceremonii musi wybrać frakcję. Ten, kto nie pasuje do żadnej zostaje uznany za bezfrakcyjnego i wykluczony. Ten, kto łączy cechy charakteru kilku frakcji, jest niezgodny- i musi być wyeliminowany..."

Pomysł bardzo ciekawy, jeżeli dodamy do tego, że każda frakacja ma stały wzorzec zachowań, który muszą przejąć wszyscy jej członkowie. Tu nie ma miejsca (albo jest go bardzo mało) na indywidualność.W tym świecie nie ma miejsca na bycie wyjątkowym.
Jeżeli ktoś nie przestrzega zasad, może zostać wydalony i rozpocząć trudne życie Bezfrakcyjnego, żyjącego na łasce innych, będącym wyrzutkiem społeczeństwa.

Ceremonia przydziału nie jest aż tak krwawa. Są brutalniejsze momenty w tej książce.
Jest to raczej moment wejścia w dorosłość, moment wyboru swojej ścieżki życiowej. Ograniczonej, ale jednak. Niektórzy, tak jak główna bohaterka, Beatrice (Tris), musi podjać ciężką decyzję. Zostać razem z rodziną, w frakcji której się urodziła, ale czuje, że do niej nie pasuje, czy przejść do innej, znaleźć swoje miejsce na świecie, ale licząc sie z konsekwencją swojego wyboru i możliwością, że już nigdy nie zobaczy rodziców.
Co wy byście wybrali?

Kiedy akcja się rozkręca, dowiadujemy się o napiętej sytuacji między frakcjami. Nie będę sie w to zagłębiała. Powiem jedno, strasznie mocno mi to przypominało przepychanki między partiami politycznymi.
Ostatnio doszłam do wniosku, że wszystkim politykom na świecie przydałoby się przeczytać kilka dobrych antyutopijnych ksiażek młodziezowych. Tak z 20 i może coś by do nich dotarło.
"Nie jest idiotką- prycha Jeanine.-Grupa inteligentów to nie armia. Zmęczyła nas dominacja bandy zadufanych w sobie durniów, którzy odrzucają bogactwo i postęp, ale nie mogliśmy tego zmienić na własną rękę." 
No dobra. Koniec polityki.

Najciekawsze dla mnie jest to, że po przeczytaniu dwóch części, nie wyczytałam ani śladu TRÓJKĄTA. Nie, główna bohaterka nie wzdycha przez pół ksiażki do dwóch przystojniaków. No dobra, wzdycha, ale do jednego i potrafi się ogarnąć w momentach, kiedy jest to potrzebne. Myślę, że jest trochę podobna do Katniss, bo jej głównym celem jest przetrwanie. Ale martwi się o rodzinę i stara się znaleźć miejsce i życie do którego pasuje. Tak jak każdy nastolatek.

Książka, zawiera sceny brutalniejsze niż te w Igrzyskach śmierci. Niektórych może to razić ("No jak to! Co ta młodzież czyta! A potem wyrastają takie..."), ale to musiało zaistnieć, żeby wymowa ksiazki była bardziej podkreślona.

Niezgodną czyta się jak dobry thriller w młodzieżowym wydaniu. Zaskakujące zwroty akcji, wszystko dzieje się w zaskakująco szybkim tempie. Czasami brakowało mi troszeczkę dłuższych opisów. Sama książka po polsku ma 348, więc jeszcze z 50 stron i eM byłaby zadowolona.
Drugą część (Insurgent), mam już przeczytaną i powiem tylko tyle: szczęka opada i nie myślcie, że wiecie co autorka wymyśli. Z niecierpliowścią czekam na wersję polską, oraz na trzecią część po angielsku.

Co mnie najbardziej zdziwiło, to to, że autorka jest tylko cztery lata starsza niż ja.
I ma dwie dobre książki na listach bestsellerów.
Do roboty eM, do roboty!


Patrz! To też Ci sie może spodobać!

5 komentarzy:

  1. Jestem w trakcie czytania "Niezgodnej", tylko że po angielsku. Czytanie trwa trochę dłużej, bo czasu mam coraz mniej i lipiec przeznaczyłam na zarabianie. W końcu skądś trzeba wytrzasnąć money na książki. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojjj tak, mi też by się przydało parę groszy na wszystkie książki które chce przeczytać, a w bibliotece ich nie ma, a jak będą to będą za 4 lata i o nich całkowicie zapomnę.
      Dla mnie większym problemem obecnie jest znalezienie pracy.
      Ksiażki, to przez ostatni tydzień czytam tak średnio jedną na dwa dni. Po angielsku, bo wolę wypróbować to co czytam, zanim zdecyduję się na polską wersję (z wrednymi tłumaczami ;))

      Usuń
  2. Zapowiada się naprawdę ciekawie z chęcią po nią sięgnę! :)

    Twój blog naprawdę bardzo mi się podoba!
    Ja dopiero zaczynam swoją przygodę z blogowaniem i mam nadzieję, że znajdziesz czas aby odwiedzić i mój: http://beautifulbook-review.blogspot.com/

    Obserwujemy?

    Z góry przepraszam jeżeli nie lubisz takiego typu wiadomości :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawa, może kiedyś sięgnę ;) Dodaję do obserwowanych i liczę na rewanż ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się z Tobą eM w 99%.Od początku zostałam porwana przez intrygującą i nieszablonową fabułę:)A ten 1% to dlatego że ja jednak widzę tam początki trójkąta...ale to na priv,nie będę zdradzała bo wiele osób nie przeczytało tego:)

    OdpowiedzUsuń