Pamiętacie może, że w zeszłym roku był szał na Marylin Monroe? Filmy, książki, piosenki, programy itp, itd. Można powiedzieć, że na tej f...

SMASH

/
13 Komentarze
Pamiętacie może, że w zeszłym roku był szał na Marylin Monroe?
Filmy, książki, piosenki, programy itp, itd.

Można powiedzieć, że na tej fali powstał Smash, ale nie tylko.
Bo w Smashu może odnaleźć coś dla siebie trochę starszy wielbiciel Glee, czy musicali na Broadway'u.

Główna postać? Dla mnie to musical. Cały proces tworzenia. Od pomysłu, poprzez wszystkie sprawy techniczne, aż do "previews" (takich chyba pokazów przedpremierowych). Wszystko od kuchni.
A ja, jako wielbicielka siedzenia we wszystkich kuchniach, oprócz własnej, uwielbiam takie smaczki.



Może jakąś wielką miłośniczką musicalów nie jestem, ale lubię takie klimaty. Dodajmy do tego moje znużenie Glee, które z sezonu na sezon staje się coraz bardziej karykaturalne i oglądam przede wszystkim dla muzyki, której poziom też powoli spada.


Niestety, dla scenarzystów, główną postacią jest Karen. Słodka, cicha myszka, która jest dobra dla wszystkich dookoła niej, pragnąca zostać gwiazdą. Kopciuszek serialu, któremu udaje się zostać jedną z dwóch pretendentek do roli Marylin. Katherine McPhee, która ją gra, wypada całkiem przekonująco, biorąc pod uwagę, że znana jest przede wszystkim z występu w którejś tam edycji Amerykańskiego Idola.

Fragment castingu

Jej rywalką jest mająca już doświadczenie na scenie, Ivy. Ulubienica jednego z twórców musicalu o Marylin.   Czasami złośliwa, pragnąca aby jej znana matka była z niej dumna. Ivy potrafi się posunąć do czynów, których nie można nazwać koleżeńskimi, tylko dlatego, że chce zdobyć rolę. Grana przez Megan Hilty, która  wystęuje na Broadway'u.
Fragment. Chyba casting/sen

Obie panie mają coś w sobie, co przypomina Marylin.
Karen jest młodziutka i naiwna. Taka trochę Norma Jean.
Ivy chce być uwielbiana, ma problemy z matką, z mężczyznami, a potem i z lekami. Przy okazji, jeszcze wygląda jak Marylin. A może to przez ten blond kolor włosów?
Gdybym ja miał wybierać, to nie wiem kto miałby ją zagrać. Chyba losowałabym.
Fragment musicalu ;)

Drugi plan też nie jest gorszy. Mamy znakomity szereg postaci. Zaczynając od wrednego reżysera Dereka (Granego przez Jack'a Davenport'a. Piraci z Karaibów? Heloł?), którego mogę słuchać w nieskończoność (Brytyjski akcent. Nie mówcie, że mnie nie rozumiecie ;)). Potem mamy duet twórców musicalu, którzy pokazują jak powinna wyglądać przyjaźń. Co z tego, że między kobietą i homoseksualnym mężczyzną (Debra Messing i Christian Borle). Razem są ŚWIETNI. Kończąc na producentce, które chce coś udowodnić swojemu byłemu mężowi (Anjelica Huston).
Plus znane twarze, które występują w kilku odcinkach.
Znany pewnie młodszej części widowni Nick Jonas (Tak, był czas, że oglądałam DisneyChannel. Świetnie odpręża po sprawdzianach.)
No i Uma Thurman.

Każda postać ma swoje wady i zalety. Nie są jednowymiarowi. No, chyba że Karen, ale Kopciuszka zostawię w spokoju, bo ładnie śpiewa.
Nie cierpimy tu (chyba) na brak realizmu. Relacje międzyludzkie nie są cały czas kolorowe.



Piosenki i choreografie stworzone na potrzeby musicalu są GENIALNE. Nie mogę ich sobie wybić z głowy.
Tak samo jest z piosenkami, czasami znanymi, a czasami nie, które przeplatają się ze snami, czy marzeniami bohaterów. Właśnie w śnie na jawie pojawiła się piosenka, które jest nową piosenką tygodnia.
Nie, nie jestem fanką Bollywoodu. Jedyny film, który obejrzałam, obejrzałam na przyśpieszeniu. Chyba dwukrotnym.
Ale choreografii próbuję się nauczyć.
Nie. Nie chcecie tego zobaczyć.


Serial polecam osobom, które są ciekawe jak wygląda praca nad musicalem, albo chcą po prostu dobrze spędzić czas. Pierwszy sezon liczy sobie 15 odcinków. To niedużo. A jak wielka frajda. Nowy zaczyna się na początku 2013 roku. Jestem ciekawa co dalej wymyślą.

Kto został Marylin? Tego nie powiem. Musicie sami obejrzeć, żeby się przekonać. 

Zwiastun:




Patrz! To też Ci sie może spodobać!

13 komentarzy:

  1. Jakoś musicale nie są dla mnie. Znaczy te serialowe. Ale gdzieś tam, wspomniałaś o brytyjskim akcencie no i racja, Disney Chanel odpręża xD czasem dobrze obejrzeć coś niewymagającego ;) Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. W takim razie muszę obejrzeć:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Musicale bardzo lubię, bollywoodzkie produkcje też i wcale nie oglądam ich na przyśpieszeniu :), ale za żadne skarby nie mogę się przekonać do seriali, nie znoszę być niewolnikiem czasu, a tak się czuję pilnując godziny rozpoczęcia serialu, tym bardziej, że 15 odcinków to jak dla mnie dużo za dużo.

    Ps. Kobieto, pleeease, wyłącz tę nieszczęsną moderację komentarzy, można dostać oczopląsów od tych mazajgów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam święcie przekonana, że wyłączyłam moderację komentarzy. Aaa! Jak zwykle, złośliwość rzeczy martwych!

      I tak btw, nie musisz pilnować godziny rozpoczęcie serialu, żeby go obejrzeć, są inne sposoby.

      Usuń
    2. Dzięki za wyłączenie moderacji.
      Ty masz pomyślunek z tymi innymi sposobami, być może wykorzystam którąś z metod :)

      Usuń
  4. Nigdy nie ciągnęło mnie do seriali typu Glee, ale ten coś w sobie ma. Nie mogłam się oderwać już od samego zwiastunu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Brzmi zachęcająco. "Glee" kiedyś zaczęłam oglądać i muzyka mi się podobała, ale sama historia mnie dobiła i przestałam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, historia w Glee jest absurdalna i nic się kupy nie trzyma. Ale piosenki mają całkiem fajne ;)

      Usuń
  6. Ja osobiście nie przepadam za musicalami, więc SMASH jest nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Marilyn kocham, a serial zapowiada się świetnie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Fabuła mnie nie przekonuje, ale chętnie posłucham samej muzyki. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. No i przez Ciebie straciłam dwa dni z życiorysu :). Obejrzałam cały pierwszy sezon, bo niestety mam tak, że jak mnie jakiś serial wciągnie, to muszę go obejrzeć do końca, choćby się waliło i paliło :). Ale dzięki wielkie za tą rekomendację. Opłacało się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A! Czyli moja misja została wykonana! ;D
      Cieszę się, że się podobało. A Ty się ciesz, że sezon miał TYLKO 15 odcinków. I jeden sezon. ;)
      A z serialem, jak mnie wciągnie to też tak mam. Wtedy żadna książka mnie nie odciągnie od niego.

      Usuń