Czasami mam wrażenie, że wszechświat chce mi zrobić psikusa, zanim znajdę naprawdę ciekawą książkę. Tak było, oczywiście, i w tym przypadku...

Czasami mam wrażenie, że wszechświat chce mi zrobić psikusa, zanim znajdę naprawdę ciekawą książkę.
Tak było, oczywiście, i w tym przypadku.
Na moje usprawiedliwienie dodam tylko, że reklama nawet najlepszej książki by mnie do niej nie zachęciła, kiedy siedziałam w kinie i oglądałam pół godziny reklam przed seansem "Igrzysk śmierci". A to, ze jeszcze reklamowali ją jako do-przeczytania-po-igrzyskach.
No aż tak cierpliwa, to ja nie jestem.

Wakacje. Sezon ogórkowy. Nie tylko w polskiej telewizji, ale także po części w amerykańskiej. Na nowe sezony ulubionych seriali trzeba cze...

Wakacje. Sezon ogórkowy.
Nie tylko w polskiej telewizji, ale także po części w amerykańskiej.
Na nowe sezony ulubionych seriali trzeba czekać do październiaka. Każdy to chyba przeżył.
Kiedy zagości pustka w episodecalendar.com, zamiast narzekać próbuję znaleźć serial-który-zawsze-chciałam-obejrzeć-ale-nigdy-nie-miałam-czasu. Z marnym skutkiem. Lista ta co roku się powiększa ;)
Lepiej wychodzi mi szukanie seriali, które "żyją" w wakacje.
Chyba, że o odkryciu dwóch (no, góra trzech) seriali nie można mówić, że wychdzi mi to lepiej.

Przykładem tego, jest serial stworzony na podstawie ksiażek Sary Shepard- Pretty Little Liars.
Po polsku "Słodkie kłamstewka".
Poproszę o pół minuty ciszy dla tłumaczenia.


Dziękuję.


Z okazji pierwszego dnia lata, dla wszystkich, którzy walczą z sesją, zaliczeniami czy innymi strasznymi rzeczami, największy słodziak wśród...

Z okazji pierwszego dnia lata, dla wszystkich, którzy walczą z sesją, zaliczeniami czy innymi strasznymi rzeczami, największy słodziak wśród słodziaków:



A dla tych, którzy tak jak ja, już mogą sobie pozwolić na słodkie lenistwo, polecam mój ulubiony teledysk 2011:






Bruno Mars, czyli mój ulubieniec, który sam pisze teksty swoich piosenek, a przy okazji współpracuje z innymi znanymi postaciami (Cee Lo Green, Travie McCoy, B.o,B). Jego piosenki są tak szczere, tak proste i tak ładne, że ojojojjoj. Jeszcze Burno ma baaaaardzo przyjemny głos. Chyba nawet wolę bardziej jak śpiewa na żywo.
Do tego chwytliwe melodie i voila!
Mamy przepis na muzyczny hit ;)

Polecam cały album "Doo-Wops&Hooligans", a jak wam mało, to poszukajcie Bruna na youtubie. Można tam znaleźć piosenki w których występował gościnnie, oraz te które nie zostały wydane. 

Mój faworyt z nieznanych: Today my life begins 

"Miłość- najbardziej zdradliwa choroba na świecie: zabija cię zarówno wtedy, gdy cię spotka, jak i wtedy, kiedy cię omija.  Ale ...

"Miłość- najbardziej zdradliwa choroba na świecie: zabija cię zarówno wtedy, gdy cię spotka, jak i wtedy, kiedy cię omija. 

Ale to niedokładnie tak.

To skazujący i skazany. To kat i ostrze. I ułaskawienie w ostatnich chwilach.

Głęboki oddech, spojrzenie w niebo i westchnienie: dzięki Ci, Boże.

 Miłość- zabije cię i jednocześnie cię ocali."

                                                                                                               Delirium, str. 322


Po wyczerpującej końcówce maja i okropnym poczatku czerwca, eM może powiedzieć jedno: Wróciłam do świata żywych! W ciągu trzech dni, poses...

Po wyczerpującej końcówce maja i okropnym poczatku czerwca, eM może powiedzieć jedno:
Wróciłam do świata żywych!
W ciągu trzech dni, posesjowej laby, zdążyłam przeczytać książkę i nadrobić zaległości w dwóch serialach.

No właśnie. Seriale.
Wyobraźcie sobie Blair Waldorf (jedną z bohaterek Gossip Girl). Tylko starszą i mniej irytującą swoim dziecinnym zachowaniem i niezdecydowaniem przez ostatni sezon. No i oczywiście jako blondynkę. I z motywami o wiele poważniejszymi niż jej typowe bo-serena-znowu-działa-przeciwko-mnie. Nie mówię, że nie przepadam za Gossip Girl, bo jest wręcz przeciwnie, a Blair uważam za jedną z najlepszych postaci.
Ale wyobraźcie sobie.


Skoro chodzę na salsę, postanowiłam pobawić sie w detektywa hiszpańskich rytmów. Moim pierwszym (i jak na razie jedynym) odkryciem, a rac...

Skoro chodzę na salsę, postanowiłam pobawić sie w detektywa hiszpańskich rytmów.
Moim pierwszym (i jak na razie jedynym) odkryciem, a raczej wygrzebaniem z odchłani umysłu, była kobieta, która najlepiej kręci tyłkiem a w tym samym czasie śpiewa trochę jak koza.
O kim mówię?
Siekiera Siekiera!
Jej (chyba) najnowszy teledysk jest: 
krótki jak na standarty piosenek,
śmieszny, bo ma angielski tytuł, a samego angielskiego w tej piosence jest tyci tyć,
fajny, bo porywa do tańca.
Z tego co słyszę, to salsy nie da się tam wyliczyć (proszę o poprawienie mnie jeżeli się mylę!), dlatego...
Mission failed.




A ja chciałabym skłamać, ale moje biodra nie kłamią. Kiedy staram się ruszać biodrami, kiedy tańczę salsę, czuję, że wyglądam jak pingwin ;)


Coś co nie jest muzyką będzie, kiedy eM będzie miała czas na coś innego niż naukę ;)