...czyli jak eM stała się kobietą pracującą i straciła wenę. No właśnie. W końcu udało mi się znaleźć pracę i muszę się powoli do tego przy...

...czyli jak eM stała się kobietą pracującą i straciła wenę.
No właśnie. W końcu udało mi się znaleźć pracę i muszę się powoli do tego przyzwyczaić. Może to trochę potrwać, no, a w październiku dojdą do tego studia.

Mało czasu, oj mało!
Co nie oznacza, że nie czytam, nie oglądam i nie słucham.
Oj nie! Tylko po prostu będę trochę mniej pisała i trochę rzadziej zaglądała na wasze blogi, ale będę się starała!

W zeszłym tygodniu obejrzałam sobie dwa, całkiem ciekawie zapowiadające się piloty nowych seriali.
Czy dały radę?
Sama nie wiem. Były dość... Specyficzne, no i wiecie. Pilot to jednak pilot, po pilocie dużo rzeczy może się zmienić. Jednak wszystkie trzy seriale oceniam pozytywnie.

Czyli jak eM dowiedziała się, że nie posiada takiej małej części odpowiedzialnej za romantyczność. Albo posiada, ale jest to tak malutka cz...

Czyli jak eM dowiedziała się, że nie posiada takiej małej części odpowiedzialnej za romantyczność.
Albo posiada, ale jest to tak malutka część, że się zagubiła w akcji.

A do wysnucia takiej teorii wystarczyło przeczytanie dwustu stronicowej książki i obejrzenie jednego filmu na jej podstawie.
W starym wytartym notatniku kryje się kronika pewnej miłości, która rozkwitła po zakończeniu II wojny światowej gdzieś w Karolinie Północnej. Noah Calhoun odczytuje ją wieczorami w domu opieki starej kobiecie cierpiącej na chorobę Alzheimera. Dzięki sile uczucia przeżywa na nowo cudowne chwile swojej wielkiej miłości. Przypomina sobie, kiedy w 1932 roku po raz pierwszy zobaczył Allie Nelson - ich potajemne spotkania, wspólne wakacje i trudny okres rozstania, gdy zniknęła z jego życia na czternaście lat. 
Książka była dla mnie nijaka.
Pomysł (a z tego co gdzieś wyczytałam historia oparta jest na prawdziwych zdarzeniach), teoretycznie jest bardzo ciekawy i romantyczny.
Cóż z tego, kiedy czytając tę książeczkę nie czułam tego. Zero. NIC.