... czyli jak eM dostała bana na siedzenie, komentowanie i śpiewanie w kinie. No cóż. Sporo spoilerów będzie (z dedykacją dla Zuzi ), wi...

Intruz (The Host)

/
31 Komentarze
... czyli jak eM dostała bana na siedzenie, komentowanie i śpiewanie w kinie.

No cóż. Sporo spoilerów będzie (z dedykacją dla Zuzi), więc pewnie wiecie co robić ;)

eM czytała Intruza jak tylko ukazał się w polskiej wersji językowej, no bo to pani Meyer napisała przecież!
Tak, tak, eM była w gimnazjum, miała fazę. Postarajcie się zrozumieć!

Całe szczęście, faza przeszła (a raczej przeniosła się na inne sprawy. eM bardzo fazowa jest).
Ale sentyment do Intruza jako do najlepszego pomysłu Stefy Meyer pozostał.



No bo, kurczę, dobre to jest. Jak na Stefę.
Oczywiście, pierwsze 100 stron jest drogą przez mękę, ale opłacało się.
Dobry pomysł, przyzwoite wykonanie. Bohaterowie, których eM nie chciała zamordować.


Dlatego, kiedy eM dowiedziała się, że będzie film, od razu powiedziała:
Idę na to. Nie zatrzyma mnie nic. (chyba, żeby był natłok kolosów i pracy, albo brak funduszy).

Piosenka z trailera była śpiewana przez około miesiąc.Wykonanie eM zasługiwało na nagrody, ale oczywiście nikt go nie docenił.

Radioactive powinno być hymnem wszystkich antyutopii/dystopii!



Film się nie dłużył.
Co jest zaskakujące, bo eM zazwyczaj na ekranizacjach książek spogląda na zegarek.
Dwie godziny z kawałkiem minęły raz dwa.

Aktorzy dobrani są CUDOWNIE!
Aktorsko i wyglądowo eM nie ma nic do zarzucenia.
Zdjęcia dobre, chociaż czasami było widać, że troszkę zielonego ekranu było.
Muzyka? Majstersztyk! Radioactive na napisach śpiewa się cudownie (tak, za to eM dostała bana od koleżanek na siedzenie z nimi w kinie).
Co jak co, ale muzyka w ekranizacjach książek Stefy, zawsze jest dobra!

Tylko, no...
Ten scenariusz, który zrobił kuku Ianowi.

W książce eM zwróciła uwagę na to, że Jared reprezentował to co cielesne, a Ian bardziej duchowe sprawy.
Jak to mądrze zabrzmiało!

W filmie wszystko tak zakręcili, że Ian, który zakochał się w WANDZIE poprzez rozmowy z nią, kiedy jej pilnował (chyba, że eM coś myli, dawno czytała), w filmie zakochał się w niej poprzez PACZENIE.
A wyglądało to tak:

Ian: paczy
Wanda/Mel: paczy
Ian: paczy
Wanda/Mel: paczy
eM: Co on się tak jopi?
Mel: Nie podoba mi się jak on się na Nas patrzy
eM: PIĄTECZKA MEL!
Ian: paczy
Wanda: paczy
Jared: Nie zbliżaj się do niej!
Ian: Wiesz Wanda, lubię Cię. LUBIĘ Cię.
eM: Że co?

Dlatego eM chyba musi zacząć się paczeć, żeby nie skończyć jako stara panna z kotami.(Chociaż imiona dla kotów już przygotowane!)

No naprawdę. Mogli to bardziej rozbudować. Albo jakoś inaczej to rozwiązać, eM wie, że czas ograniczony itp.
No ale jak mogli?


Tak, eM miała słabość do książkowego Iana, a filmowy piękny Ian jest piękny.
Co chyba psychologicznie już wyjaśnia sprawę.


Śmiesznie też pewnie było na planie, gdzie główna aktora całowała się na zmianę to z jednym to z drugim aktorem.
eM na pewno by nie narzekała ;)

A wiecie, że Emily Browning, która grała Wandę na sam koniec, w życiu prywatnym spotyka się z Maxem Ironsem, który grał Jareda?
To dopiero zabawne musiało być!

A aktora grający Kyle'a przypominał eM co jakiś czas Jakuba Gierszała.

Koniec końców, mimo narzekania, to film się eM podobał.
Szału nie było. Staniki nie latały, ale całkiem przyzwoita ekranizacja wyszła.


Nie wiem czy wiecie, ale Stefa pod wpływem filmu *ekhempięniądzekhem*, stwierdziła, że napisze kontynuację Intruza.A nawet dwie.
The Seeker i The Soul.

eM ma jedną prośbę: Żadnych. Zmutowanych. Dzieci.
No i niech Stefa nie robi z tego czworokąta pięciokąta.

Czy eM zbyt dużo wymaga?





Patrz! To też Ci sie może spodobać!

31 komentarzy:

  1. Dokładnie! Tak spłycili mi relację Wanda-Ian, że aż zła jestem. eM powinna nagrać, jak śpiewa i się pochwalić. Sophie chętnie posłucha. :D
    W książce to rodziło się powoli, ale głównie przez rozmowy. Strasznie rozpaczałam, że filmowy Ian nie ma czarnych włosów jednak, ale nie narzekam. Wyszedł seksiaście i bez tego, choć zgrzytam zębami na to spłycenie i będę zgrzytać.
    Też bym nie narzekała na miejscu aktorki, a Emily Browning ma obłędne usta i niech mi je odda!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. eM nie nagra śpiewu swojego. Chce mieć spokojne życie i osoby z którymi może rozmawiać. Tak.
      Za Iana historię obrażona jestem mocno, ale jest piękny, więc to wyrównuje się.
      I eM ma słabość do blondu, więc jej ten wygląd nie przeszkadza ;)
      A E. Browning z soczewkami.dusz wygląda dziwnie. Kiedy Ronann wygląda jakby się w nich urodziła ;)

      Usuń
    2. Rozumiem chęć posiadania spokojnego życia. :D
      Też mam ostatnio słabość do blondu, więc nie narzekam aż tak bardzo.
      Noooo faktycznie nie pasowało Emily. ;D

      Usuń
  2. "Intruz" już czeka na półce na przeczytanie, a potem na pewno zapoznam się z adaptacją filmową.

    OdpowiedzUsuń
  3. Na szczęście dzisiaj idę do kina!! :) Nie mogę się doczekać. Ahh ten Max i Ian *.* Cieszę się, że 'Stefa' napisze wreszcie kontynuacje, tylko szkoda, że tak późno :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Max i Jake. Jared i Ian. Tak,.żeby nie mylić ;)
      Fajnie, że Stefa będzie pisała, ale żeby to Zmierzchem się nie skończyło.

      Usuń
  4. Nie byłam w gimnazjum, więc mnie ten szał ominął. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie masz zielonego pojęcia co straciłaś!

      No dobra, nawet zazdroszczę Ci braku gimnazjum. ;)

      Usuń
  5. Och tak wolę Iana zdecydowanie :D I w książce i w filmie :D
    A co do rozglądania się za "facetami" nie bój się ja też tego nie zauważam, a koty już mam trzy więc...

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie czytałam książki, więc nie do końca orientuję się w imionach bohaterów oraz szczegółach fabuły, ale podoba mi się Twój opis sceny z filmu ;D nawet bym się na niego wybrała i popaczyła ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, do paczenia ten film jest świetny! Dla każdego coś dobrego!

      Usuń
  7. Przez książkę przebrnąć nie mogłam jednak chętnie obejrzę film ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. O książce: Bardziej polubiłam Jared i byłam mu wierna przez całą książkę, choć scenka między "Melanie i Ianem" też mnie zauroczyła. Zakończenie moim zdaniem zbyt radosne i beztroskie - podczaqs czytania nie nastawiałam się na taki happyend... Na kolejne części Intruza się nie godzę. Czy napisanie jednotomowej powieści w dzisiejaszych czasach to aż tak wielki wyczyn? Widocznie tak.
    O filmie: Piosenke kocham i uwielbiam, jest genialna. A filmu jeszcze nie widziałam. Miałam iść w sobote, ale wyszło jak wyszło i będzie czwartek;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się zastanawiała eM, czemu teraz nie istnieją książki"jednotomowe".
      Doszła do takiego oto wniosku:
      Jednotomowe ksiązkidają z każdej strony mniej kasy niż seria książek.
      Więcej kasy musi iść na promocję i inne pierdoły i jeżeli ksiązka jednotomowa się nie sprzeda dobrze, to jest kicha. A wielotomową promocję napędzają też kolejne części, których promocja, po sukcesie pierwszej może być zastosowana w mniejszym stopniu.

      eM studiuje marketingopodobne sprawy, dlatego taka rozkmina.
      Która zaszła w jej mózgu któregoś razu na wykładzie ;)

      Usuń
  9. Witaj :) Nominowałam Cię do nagrody Liebster Blog Award [http://zanim-zajdzie-slonce.blogspot.com/2013/04/liebster-blog-2.html] :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Popieram! To miłosne paczenie mnie dobijało. W filmie wyszło zupełnie tak, jakby Ian kochał ciało/Melanie, bo jakim cudem miał kochać Wandę? Z tego paczenia poznał jej charakter etc.? xD ,,Radioactive" uwielbiam, to była miłość od pierwszego słyszenia. Ogólnie film oglądało się przyjemnie, ale jak dla mnie - przyjemnie przeciętny ;)
    P.S. Jak już przy paczeniu jesteśmy - na odtwórców ról się paczało nieprzeciętnie przyjemnie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Radioactive to cud, miód i orzeszki!
      A o paczeniu nic nie powiem, nie, nic.
      Wcale.
      Cudownie ich wybrali do paczenia :D

      A wiesz, że ten co gra Iana to śpiewa nawet? I to nawet całkiem całkiem!

      Usuń
  11. Mnie film się bardzo podobał, żałuję jedynie, że najpierw nie przeczytałam książki. Ale zazwyczaj mam tak, że nawet, jeśli ekranizacja jest pierwsza, książka podoba mi się bardziej :)
    A pod zdaniem: "Radioactive powinno być hymnem wszystkich antyutopii/dystopii!" podpisuję się wszystkimi kończynami ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam skłonność do tego, że po obejrzeniu filmu bardzo trudno mi jest się ogarnąć i przeczytać książkę na podstawie której powstał. Próbuję z tym walczyć, ale różnie to bywa.
      A Radioactive podobno powstało po wyjściu z depresji autora tekstu. Taka metafora niby.
      Ale i tak hymnem cudownym byłaby! ;)

      Usuń
  12. Książka bardzo mi się podobała (tak, Ratliff też miała fazę na Stefę), więc bardzo chcę zobaczyć film! Mam nadzieję, że się nie zawiodę :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja całe szczęście z książki mało pamiętałam, więc było przyzwoicie. Gdybym więcej pamiętała, to pewnie więcej bym narzekała ;)
      Na pewno lepsze to to niż Zmierzch.

      Usuń
  13. Hahah eM, nieźle się ubawiłam czytając Twoją recenzję! :D
    Uwielbiam książkę, więc na film też mam zamiar się w końcu wybrać. :)
    Tylko martwię się tym "paczaniem".. xo
    A tak btw. to The Soul ma być drugą częścią. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest paczEnie. To E jest bardzo ważne ;P
      Wyższa szkoła jazdy itd.

      No i masz rację, The Soul będzie drugie.

      Usuń
  14. Stefa już dawno obiecała dwa następne tomy - teraz to jej się dopiero przypomniało, że obiecywała zanim się zatraciła w wampirach ;)
    Dla mnie ekranizacja bardzo dobra - ale nie wybaczę, oj nie przebaczę - jak mogło nie być wspomnień Wandy z poprzednich żywotów ? Jak mogło tego nie być ?!
    Jak zobaczyłam na samym końcu Emily Browning to aż nie dowierzałam z tej radości. Uwielbiam ją!
    Bardzo fajna relacja (jak zawsze zresztą).
    Ja też zostanę starą panną, ale skoro lista imion musi być ... to zacznę już ją tworzyć.
    P.S.: A szkoda, że u mnie nikt nie śpiewał na napisach końcowych - większość nie potrafiła docenić i zaczęła wychodzić ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stefa, to Stefa, jej to się nigdy nie zrozumie!

      Ogólnie było bardzo mało informacji o innych planetach. Szkoda, bo mogłoby to zainteresować.
      Emily Browning faaajna jest. Nawet sympatyczna się wydaje ;)

      *ukłon* eM poleca się na przyszłość.
      Bycie starą panną będzie fajne! Tyyyle książek! Tyyyyle czasu!
      A listy są bardzo trudne do stworzenia. Co chwilę skubane się zmieniają.

      eM śpiewała na napisach końcowych, ale dostała przez to od koleżanek informację, że na Miasto Kości, owszem eM może z nimi iść.
      Ale będzie siedziała po drugiej stronie sali i ewentualne komentarze będzie miała przez smsy przysyłać ;(
      Nikt talentu nie rozpoznaje :(

      Usuń
  15. Nie znam ani książki ani filmu szczerze mówiąc, ale autorka Meyer już mnie ostatecznie zniechęciła :D Słuchałem "Radioactive" już jakiś czas temu i nie wiedziałem nawet, że wykorzystano tę piosenkę w owym "Intruzie".
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, jaka Stefa jest, każdy wie.
      Chociaż Intruz jest 100x lepszy od Zmierzchu, (serio, serio), to nie dziwię się, czemu nie chcesz tego dźgnąć pewnie nawet ;)

      A "Radioactive" to moc.

      Oł jeee!

      Usuń
  16. Nie, nie wymagasz zbyt dużo;)
    "Intruza" nie czytałam i na film nie pójdę. Ale cieszę się, że seans nie okazał się stratą czasu;) A śpiewanie w kinie jest fajne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uff! Już myślałam, że stawiam jakieś niesamowite wymagania ;)

      Do niczego nie namawiam, przeżyjesz bez tej książki i tego filmu na 100%
      Chyba żebyś nie przeżyła, a wtedy to daj znak, że trzeba to przeczytać/obejrzeć ku przestrodze ;)

      A że śpiewanie w kinie jest fajne to eM wie, ale niestety jej koleżanki nie podzielają tego zdania :(

      Usuń
  17. Kocham ten film! Jest fenomenalny i gdyby tylko mogła to oglądałbym go non stop!

    OdpowiedzUsuń
  18. Ian i jego oczęta małego szczeniaczka... Od kiedy dowiedziałam się, że Iana ma zagrać Jake Abel wiedziałam, że będzie to doskonały wybór! Jego błękitne oczęta pasowały do uduchowionego bohatera. W momencie, gdy pierwszy raz pojawił się na ekranie w "Intruzie" zakochałam się w nim bez pamięci. Jareda niezbyt polubiłam czytając książkę, ale w filmie uzyskał moją sympatię. Kiedy pocałował Mel/Wandę jego radość była tak obezwładniająca, że było ją czuć na sali kinowej ;)

    OdpowiedzUsuń