... czyli eM znowu pisze o książce z opóźnieniem i szczegóły jej się zatarły. eM chyba nigdy nie zmądrzeje. Pierwsze, co rzuciło się w...

Marissa Meyer Saga księżycowa: Cinder (Lunar Chronicles: Cinder)

/
20 Komentarze
... czyli eM znowu pisze o książce z opóźnieniem i szczegóły jej się zatarły.

eM chyba nigdy nie zmądrzeje.

Pierwsze, co rzuciło się w oczy eM, to nazwisko autorki, które wygląda bardzo podobnie do nazwiska pewnej pani, która ma skłonności wampiryczne. I kosmiczne. Ale te kosmiczne jej lepiej wychodzą.

No i w takim trochę kosmicznym klimacie możemy zostać.
eM wie, że wiecie o czym jest Cinder. eM dobrze o tym wie, bo zanim eM przeczytała, też już wiedziała.
I nawet dobrze parę spraw przewidziała!



Jak już było napisane na eMbooku, Cinder kojarzy się eM z dwoma fenomenami.

Jednym z nich jest Czarodziejka z Księżyca (Sailor Moon).
Drogie Panie! Nie mówcie, że całe to zamieszanie z księżycem, z księżniczką (która Selena się nazywa!), z mocami różnymi dziwnymi, nie przypominało Wam Wojowniczki w marynarskich mundurkach.
No eM Was bardzo prosi!
Szczególnie, że cała akcja dzieje się klimatach azjatyckich.

eM czekała na moment, kiedy ktoś z bohaterów zacznie transformację.
No co? Niedługo ma wyjść Sailor Moon w nowej wersji i eM się już nastawiła!
Którą najbardziej lubiłyście? :D

Główna bohaterka ze swoim zachowaniem również eM nie pomagała.
A szczególnie jej zachowanie wobec księcia.

Cześć Kai!
eM czuła się, jakby czytała o Usagi, tylko takiej mniej beczącej i bardziej logicznie myślącej.
Bohaterki, która należy do mniejszości.
Mniejszości bohaterek, których eM nie ma ochoty zabić kapciem.
GratulujeM!

 No i mającej trochę metalu zamiast ciała, ale to takie tam szczegóły.

No właśnie. Jesteśmy w przyszłości. W przyszłości, która ze swoją wymienialnością narządów, chipami i chorobą, której nikt nie może uleczyć, wygląda przerażająco prawdopodobnie.

eM ostatnio czarnowidztwo uskutecznia, więc większość książek przyszłościowych jej prawdopodobnie wygląda. 

W Cinder jednak, otrzymujemy złagodzenie tej realności poprzez złych i niedobrych Lunarów (przy okazji: kiedy eM głośno mówiła o Lunarach, to jej psiak, który wabi się Luna dziwnie na nią patrzył. eM wietrzy spisek.) i przerobieniu pewnej znanej baśni.

Ktoś może słyszał o Kopciuszku? Hmm?
Takie coś mało znane, eM wie, ale ma nadzieję, że chociaż część wie o co chodzi.

Szczególnie, że w tej wersji Kopciuszka, pomocnikiem głównej bohaterki jest robot, który przypominał eM R2D2 z Gwiezdnych Wojen. I. To. Jak!

Ogólnie Cinder jest genialnie zmieszanym tworem.
Ma przyszłość, w której ma wszystko czego po przyszłości taki pesymiści jak eM mogą się spodziewać: roboty, wymienne ludzkie części, wirusy, świat po IV WŚ (coś ostatnio autorzy szaleją z tą ilością wojen światowych. eM już czeka kiedy przeczyta, że świat jest po V), nierówności społeczne.

W końcu akcja nie dzieje się w Ameryce! Szacunek, ukłon, żółwik i piąteczka!

Z drugiej strony, mamy świat, który znamy od najmłodszych lat. Świat Kopciuszka.
I Księcia!
I ładnych sukienek!

Świat, który został opowiedziany na nowo. eM uwielbia takie baśniowe zabiegi.
Szczególnie, że pozwalają mieć nadzieję, że wszystko skończy się dobrze.

Wiecie, że eM ma słabość i do sciene-fiction i do baśni i takie połączenie ich, jest czymś na czym eM się nie zawiodła.

A jak jeszcze nie czytaliście Cinder, to zanim zaczniecie, powinniście zaopatrzyć się w drugi tom.
Końcówka leci łeb na szyję. eM myślała, że ktoś jej nie dał całej wersji Cinder.
I tylko inne plany czytelnicze spowodowały, że eM JESZCZE nie przeczytała drugiej części.
Ale to się zmieni.

Wkrótce!
Nie, eM nie będzie definiowała "wkrótce".


Patrz! To też Ci sie może spodobać!

20 komentarzy:

  1. Słyszałam o tej książce wiele różnych opinii, ale jeszcze nie miałam okazji sama sprawdzić.
    Po tak świetnej recenzji chyba się niebawem bliżej z nią zapoznam c;

    Pozdrawiam, obserwuje i zapraszam do siebie.
    http://naszksiazkowir.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Od dawna ogromnie mnie ciągnie do tej książki, ale do tej pory jakoś nie miałam okazji, żeby po nią sięgnąć. Mam nadzieję, że niebawem się to zmieni;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kompletnie nie mój klimat, ale recenzja baaardzo ciekawa (zresztą jak wszystko od Ciebie) :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wreszcie :D Bardzo ładnie - łączę się w fascynacji dla tej serii. Już nie mogę się doczekać premiery trzeciego tomu i... recenzji twojej "Scarlet"
    W Sailor Moon lubiłam najbardziej edycję Stars - tam gdzie są Trzy Gwiazdy XD A tak to chyba najbardziej interesowały mnie losy tej z Saturna ;) Choć i Królowa i ten latający podniebny cyrk były fajne :D
    Ach, te czasy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Recenzja Scarlet eM będzie kiedy będzie, a kiedy to będzie tego to najstarsi górale nie wiedzą :D
      Jako małolata eM uwielbiała serię SuperS, tę z jednorożcem, a najbardziej lubiła tę małą różową :D
      Jak eM obejrzała to jeszcze raz, na spokojnie, to również stwierdza, że seria Stars była najlepsza! Szczególnie to jak się w końcu transformowali przy sobie w samolocie. Hihi ;)

      Usuń
    2. Daj spokój! Wiesz jak ja emocjonalnie przeżywałam to odkrycie prawdziwych tożsamości? Nawet jak po latach obejrzałam raz jeszcze !
      Ta mała - ChibiChibi po prostu wymiatała XD
      Poza samolotem: wyprawa do wesołego miasteczka albo na biwak - Seiya ! XD

      Usuń
    3. eM się tej nowej wersji nie może doczekać! I to bardziej podobne do mangi ma być, co już w ogóle powinno wymiatać :D
      Tylko pewnie potrwa zanim Stars będzie ;)

      eM za to bardzo się bała jak Saturn zmieniała się w Mistress 9, czy jak jej tam było. I za pierwszym i za ostatnim razem.

      Usuń
  5. Uwielbiam! A kontynuacja jeszcze lepsza :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też lubię takie książkowe zabiegi, więc ,,Cinder" na pewno przeczytam. :) Właściwie czytałam głównie negatywne recenzje, ale i tak chciałabym wyrobić sobie zdanie o nowej wersji "Kopciuszka".
    ,,Czarodziejki..." i ,,Gwiezdnych wojen" nie oglądałam, o ile te drugie nadrobię, bo aż głupio nie znać, to blondynę z księżyca sobie daruję. ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blondyna z księżyca wymiata!
      I będzie jej nowa, bardziej w stronę mangi idąca wersja!
      To dopiero powinno być fajne! eM trzyma rękę na pulsie, bo podobno na jesieni się zacznie ;)

      Usuń
    2. A kiedy będzie ta nowa wersja ? Pamiętam taką jedną w postaci serialu - oj ekranizowane w postaci serialu/ filmu mangi są BARDZO dziwne. Pamiętam, że SM też miała taką wersję z aktorami - a Luba to była maskotka !!!

      Usuń
    3. Ma być normalnie wersja anime! Wzorowna podobno bardziej na mandze!
      Miała być już w wakacje, ale przełożyli na jesień/zimę.
      I ma być skierowana tak jak manga, jednak do trochę starszych ;>

      Usuń
  7. Słyszałam o tej serii, odświeżone bajki brzmią ciekawie. Żeby wolny czas brzmiał równie realnie... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wolnego czasu Ci brakuje? Jeszcze caaaaały wrzesień masz :D

      Usuń
  8. Świetna recenzja. xD Ja też niedawno czytałam. :) I masz rację, Cinder wylądowała na mojej prywatnej liście bohaterek, które da się znieść i nie życzy im się śmierci w męczarniach. :D
    A przerobienia baśni też lubię, coraz więcej wspólnego eM, coraz więcej!
    I czytaj drugą część, bo ja to sobie wyrobiłam prawie natychmiastową słabość do pewnego Wilka... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już eM tego Wilka zaklepie, tak dla pewności :D

      Usuń
  9. Słyszałam i mam ochotę na tę książkę...ale nie mam jej, a kupować nie będę;)
    *sprawdza w katalogu* Nie, w mojej bibliotece też jej nie ma...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biblioteki czasami są złem wcielonym. Szczególnie wtedy, kiedy nie mają tego, co chce się przeczytać :(

      Usuń
  10. Autorzy sprytnie wykorzystują te baśniowe motywy. ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mnie Cinder bardzo się podobała, niestety nie dorwałam w swoje łapki Scarlet, ale mam nadzieję, że wkrótce dorwę. Pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń