... czyli eM ma gastronomiczne skojarzenia. Czasami jest tak, że mamy ochotę na skomplikowane, wykwintne dania. Takie, które możemy smakow...

Veronica Rossi Przez burze ognia ( Under the never sky)

/
14 Komentarze
... czyli eM ma gastronomiczne skojarzenia.

Czasami jest tak, że mamy ochotę na skomplikowane, wykwintne dania. Takie, które możemy smakować bardzo długo, doszukiwać się poszczególnych smaków. Ale spróbujcie się żywić czymś takim przez dłuższy czas.
Przychodzi wtedy moment, że człowiekowi trzeba czegoś prostego. Takiego do zjedzenia raz dwa.

Metafory eM zaskakują ją samą.
W każdym razie, takim  przyjemnym, prostym, a zarazem smacznym posiłkiem dla mózgu jest "Przez burze ognia".



Mamy dwójkę głównych bohaterów, którzy pochodzą z dwóch różnych światów.
Dwóch światów z przyszłości. I każdy z nich jest tak samo prawdopodobny!
eM i czarnowidztwo.

Ogólnie to przydałaby się w tym momencie tabelka, ale eM jakoś nie ma ani czasu ani ochoty kombinować, dlatego zaprosi do współpracy swoich starych znajomych. Myślniki.

- Mamy dwóch narratorów. Jeden płci męskiej. Jeden płci żeńskiej. Dobry zabieg, dzięki temu dowiadujemy się o dużo więcej.

- Płeć żeńska na imię ma Aria, co kojarzyło się eM z jej imienniczka z Pretty Little Liars. I nawet rysopis podobny mają! I tak samo jak jej imienniczka jest lekko irytująca.

-Aria zamknięta jest w  w miejscu, które miało być fajne, ale przestało takie być. Internet ewoluował i zmienił się w coś, co eM kojarzyło się z "Player One", ale w takiej luźniejszej wersji,
czyli życie realne < Internetopodobnecośalefajniejsze.

- Płeć męska nazywa się Peregrine, co przez 80% czasu eM czytała jako Pedigree. Nie pytajcie się jak eM to robiła. Perry jej się lepiej czytało.

- Wyżej wymieniony osobnik jest blondynem i umie walczyć, a przebywanie na świeżym powietrzu pewnie spowodowało, że ma ładny głos. I ma tatuaże. Runy to może nie są, ale trzeba brać co dają!
eM mówi Czeeeść!
- Perry mieszka na zewnątrz. Świeże powietrze nie jest w tym przypadku takie fajne, bo w każdej chwili może Cię trafić eterowa burza.
- Eterowa burza to taka burza, tylko trzy razy straszniejsza.
- Burze te ( i pewnie całe to zło, którzy ludzie wyprodukowali), powodują zmiany w ludzkim DNA.
-Dzięki temu mamy fajnych nadludzi(?), którym ewoluowały zmysły poszczególne.
- A zarazem powstają niedobre choroby.

- Ogólnie świat przedstawiony jest niebezpieczny. Bardzo niebezpieczny. I brutalny. Krew się leje. I ludzkie mięso lata.
- Oczywiście mamy wątek romantyczny, który mimo tego, że jest przewidywalny, to jest sympatyczny.
- No dobra, może nie jest przewidywalny, w której książce tego typu macie coś takiego jak było na stronie 312? Hłe hłe hłe. I dobrze. Nie było aż tyle wzdychania i marudzenia.

- Wszystko jak zwykle rozchodzi się o dzieciaka. #katnisstyle
-Tylko, że to Perry się przejmuje tym dzieciakiem.
-Aria ma problemy z mamą.
- A i tak najciekawszymi bohaterami są bohaterowie poboczni.
- Kumpel Perry'ego, Roar, który za każdym razem gdy się pojawiał, powodował, że eM śpiewała to:


- I Cinder. Dla niewtajemniczonych: płeć męska. Młody. Ma specjalne moce, których eM nawet nie rozumie,ale nie ten młody którym tak bardzo się przejmuje Perry.

Ogólnie to bardzo przyjemnie i szybko się to wszystko czytało. Tak przyjemnie, że eM skończyła książkę w ciągu 48h, a przez te dwa dni pracowała. eM Wam mówi, dobry wynik!
Świat, który wyłania się z "Przez burze ognia" jest stworzony z dwóch, zupełnie różnych części.
Bohaterowie dają się lubić, a nawet eM jest ciekawa co się z nimi dalej stanie. I zakończenie nie miało tak wielkiego cliffhangera, za co chwała autorce!
Teoretycznie wszystko to już było, ale kilka modyfikacji i wyszło coś naprawdę sympatycznego.

Kelner! eM poprosi o drugie danie!

A za książkę dziękujeM Moondrive


Patrz! To też Ci sie może spodobać!

14 komentarzy:

  1. Ha ha dobre skojarzenie :D Wychodzi na to że czytając tę książkę będę musiała mieć przy sobie lodówkę :D

    OdpowiedzUsuń
  2. eM, potrafi polecić dobrą lekture

    OdpowiedzUsuń
  3. XD Ach, dla mnie pierwszym skojarzeniem dla bohaterki też było PLL :D
    Nie wiedziałam, że czytałaś "Player One"! Ale tam są czasem sceny... ale ogólnie dla mnie "Player One" było taką powieścią, gdzie po raz pierwszy przestrzeń cybernetyczna była tak ... rozległa - tam też tak troszkę na antyutopię wszystko wychodzi.
    XD Pedigree ! Oj to tak jak ja w HP na profesorkę od transmutacji mówiłam/ czytałam (nie znałam wtedy angielskiego jeszcze w 6 kl. podstawówki) McDonald XD
    #katnisstyle mnie powaliło ;) Ale to prawda, że coraz częściej kręci się gdzieś tam młodsze rodzeństwo, które trzeba ratować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko wszędzie teraz na antyutopie chodzi! Takie czasy ;)

      eM przez kilka lat nie mogła wypowiedzieć tytułu trzeciej części Pottera, jak już przy innych wymowach jesteśmy ;)

      Usuń
  4. Pedigree, serio? XD
    Ogólnie Gosiarella również uważa książkę za zacną;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Faktycznie całkiem smacznie się ją czytało ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo się cieszę, że książka się eM spodobała. :)
    Przyjemna lektura i nie mogę się doczekać kolejnej części, która podobno jest jeszcze lepsza. *.*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raz, dwa, trzy Perry i Roar zaklepa-ni! :D

      Usuń
  7. Aria też ciągle kojarzyła mi się z PLL:) I Pedigree - Matko jak mnie śmieszyło jego imię, gdy czytałam :) "Runy to może nie są, ale trzeba brać co dają!" - bierzemy, bierzemy:)
    Amelii ogólnie rzecz biorąc książka też przypadła do gustu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio eM czyta książki z coraz to lepszymi bohaterami płci męskiej, i tak jakoś bierze wszystko po kolei ;D
      Dobrze, że "jeśli są z innych książek, to nie jest zdrada" :D

      Usuń
  8. Mi się w sumie książka podobała, ale chyba w równym czasie skończyłam kilka "podobnych" o podobnej tematyce i w końcu w recenzji trochę ją "zjechałam", ale nie mówię nie. Szybko się czyta i jak dla mnie była okey :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Dokładnie PLL :) Ogólnie ostatnio powtarzają się te same imiona w tych naszych książkach. Same Daniele, Johny, Lucieny i można tak dalej, dalej, dalej. Co do książki, to mi się podobała.

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam Twój styl i ten "Roar'... xD hahaha xD a co do książki- jestem w trakcie czytania, niestety dopiero na dość wczesnym etapie.
    Serdecznie pozdrawiam+ dodaje do obserwowanych. :*
    http://naszksiazkowir.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń