W książkowej blogosferze są takie momenty, że w ciągu dwóch tygodni na 70% blogów na można znaleźć opinię o tej samej książce. W takich m...

Samantha Shannon Czas Żniw (The Bone Season)

/
14 Komentarze
W książkowej blogosferze są takie momenty, że w ciągu dwóch tygodni na 70% blogów na można znaleźć opinię o tej samej książce.
W takich momentach eM obawia się, czy dana książka nie wyskoczy z jej lodówki.
Co byłoby dla eM naprawdę traumatycznym przeżyciem.

Bo wtedy eM zastanawiałaby się, czy jest z nią aż tak źle, że włożyła książkę do lodówki.

W każdym razie, wiecie o co chodzi.
Tak było i w tym przypadku.
Dodajmy do tego fakt, że wszystkie opinie o tej książce były pisane w podobnej stylistyce, która teoretycznie miała oddawać nastrój.
I w praktyce to się sprawdziło, bo eM zaintrygowana wszystkim tym co się działo dookoła Czasu Żniw postanowiła ją sobie sprezentować. (Dobra, całkiem niezła promocja i objętość książki też się do tego przyczyniły. eM nie rozumie dlaczego potrafi zaufać książce, która jest w promocji i ma dużo stron. Jakiś psycholog na sali?)



Kiedy eM otworzyła pierwsze strony, stwierdziła, że zapowiada się ciekawa lektura. I że pewnie przez większość czasu nie będzie ogarniała kto jest kim.
Dlaczego?
Książka jest wyposażona w :
  • mapę
  • przewodnik po siedmiu kategoriach jasnowidzenia
  • słowniczek słów, których znaczenia i tak eM nie zapamaiętała
  • eteryczną playlistę, o której eM dopiero teraz sobie przypomniała i zamierza jej posłuchać, bo nie zna żadnego utworu. Ale kojarzy niektórych wykonawców. Szopen, anyone?
eM poczuła się prawie jakby czytała najlepszy twór J.K Rowling, który był również wyposażony w słowniczek, od którego lektury eM zaczynała, a koniec końców i tak myliła nazwy.
Według niektórych mądrych ludzi, skojarzenia są poprawne. Należy wspomnieć również o tym, że "Czas Żniw" to pierwsza część cyklu, który koniec końców będzie miał SIEDEM części.
A który jest pisany przez Samanthę Shannon, która jest o ROK starsza od eM.

Chwila na ogarnięcie eM, która w tym momencie dostaje depresji. 


W każdym razie, da się wyczuć, że ta historia nie będzie należała do najkrótszych. Objętość pierwszego tomu też to podpowiada.
I ilość rzeczy, która się w nim dzieje. Bo dzieje się naprawdę sporo, ale to nie to spowodowało, że eM nie może doczekać się na drugi tom.
Dobra, to też, bo brak akcji jest zły, ale wiecie o co chodzi. Chyba.

Jak dla eM, autorka mistrzowsko wykreowała świat.
Nie tylko wróciła do historii, ale stworzyła jej alternatywną wersję.
Całą akcję osadziła w przyszłości, a wszystko polała sosem z fantastyki.

Takiej precyzji eM dawno nie widziała. I takiej różnorodności w... rodzajach zdolności.
eM może tak powiedzieć?

Sam pomysł wchodzenia w inny wymiar (eM tak to napiszę, ale i tak niedokładnie o to chodzi) może nie jest jakiś porywający, ale znowu, sposób w jaki Shannon go obrobiła zasługuje na kiwnięcie z uznaniem głową.

Dodajmy do tego poruszenie jednego z najbardziej modnych tematów ostatnich sezonów, czyli państwa totalitarnego. I obozów.

Czy eM może nazwać to literaturą fantastyczno-dystopijną?
Hm. Nawet to nieźle brzmi, prawda?

Co do bohaterów, to czuć, że autorka ma dłuuuugą drogę przed sobą.
Główna bohaterka, Paige, mimo że jest taka wspaniała, taka unikalna i wszyscy chcą ją mieć, da się lubić.
Przynajmniej eM nie miała ochoty zamordować jej. A przeżyła z nią około 500 stron. 

Reszta bohaterów jest słabiej przedstawiona, ba! Oprócz głównego męskiego bohatera, którego imienia eM nie pamięta.
Trochę szkoda, jak na taką objętość, ale za to ładnie zostały opisane relacje między poszczególnymi grupami istniejącymi w tym świecie.

Chcecie wiedzieć co się dzieje? Dużo. I jeżeli to ma mieć tyle części, zapewne podobnych objętościowo, to eM ma nadzieję, że Shannon utrzyma poziom. Chociaż eM nie jest pewna jak to zrobi.
Zobacz, Susan Ee, da się napisać grubą, wypełnioną akcją książkę? Da się!

eM wie, że nic to Wam nie mówi, ale eM chce, żebyście czerpali przyjemność z czytania.
Dlatego, jeżeli jeszcze nie jesteście przekonani, to co tam jeszcze można znaleźć?

  • Istoty z innego wymiaru, które eM cały czas uważała za kosmitów, a które i tak uważają się za fajniejszych od ludziów.
  • Dużo dziwnych słów, zaczerpniętych ze slangu XIXw Londynu
  • Właśnie! Londyn! W końcu miasto europejskie! Biedni Amerykanie, to pewnie dlatego takie słabe noty tej książce wystawiają. Ha! 
  • Irlandczycy wymiatają!
  • Jest państwo totalitarne, czyli eM już może obstawiać co się będzie działo
  • Są dziwne moce! Ludzie potrafią przepowiadać przyszłość!
  • I mają w aurach różne kolorki. Szkoda, że nie ma różowego.
  • I są też okropnie brzydkie stwory z którymi trzeba walczyć!
  • I nie ma figur geometrycznych! Znaczy nie ma takich figur geometrycznych o jakich eM zazwyczaj mówi.
  • I Londyn 2059 pachnie Londynem wiktoriańskim! Tylko takim z dużą ilością nowoczesnej techniki. 
  • Wiecie, eM chodziło o zorganizowaną, podziemną przestępczość, ale co się eM na tym zna...
W każdym razie, jak najbardziej eM poleca przeczytać!
I eM czeka już z niecierpliwością na część drugą. Której premiera teoretycznie w tym roku, a tak naprawdę nawet goodreads nie wie kiedy, co powoduje, że eM jest zaniepokojona.

Dobra, eM znalazła. 25.09.2014 wychodzi anglojęzyczna wersja. Tyyle czekania!
Niedobrzy ludzie zmienili datę wydania na 31.10.2014. 

Update: eM właśnie zanurkowała w otchłani Googla (przydaje się umiejętność pływania! A jak!) i znalazła bloga Samanthy Shannon. Tytuł drugiej części poznamy za 7 dni.   jeszcze dziś!
eM nie umie liczyć. Deal with it!
Yay!

I w jednym z komentarzy można znaleźć informację, że Paige będzie dorastała! 
Czyli eM wnioskuje, że cała seria będzie się działa na przestrzeni kilku lat!
eM już się nie  może doczekać i trzyma kciuki, żeby była tak samo dobra jak poprzednia!


Patrz! To też Ci sie może spodobać!

14 komentarzy:

  1. Na książkę mam chrapkę. Czy mi się spodoba, nie wiem, wiem za to, że ta recenzja jest rewelacyjna, tak po prostu :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielkim dziełem sztuki może i nie jest, aczkolwiek miło się czyta i eM nie uważa czasu poświęconego na czytanie za stracony.

      #emukłon

      Usuń
  2. Bardzo fajna recenzja! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem bardzo ciekawa tej lektury

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja cały czas się waham - są pozytywne wrażenia z lektury, ja czytałam tylko fragment - ale po tym fragmencie książki poczułam, że to książka zupełnie nie dla mnie. (Dlatego jak była na przecenie to się nie skusiłam). Ale może powinnam?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli nie jesteś pewna, to eM do niczego nie zmusza! Spróbuj zapolować w bibliotece na nią!

      Usuń
  5. Może ta część miała głównie na celu przedstawienie świata wykreowanego przez autorkę, a prawdziwa akcja dopiero się zacznie?;) Szczerze - nie ciekawi mnie ta historia, przynajmniej na razie. Za dużo wszystkiego. I za długie czekanie na kolejny tom (o końcu serii nie wspomnę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A eM w końcu nie napisała, że to dlatego ta pierwsza część taka jest bo to początek i trzeba wszystko wyjaśnić?
      eM chyba musi zacząć robić punkty, które chce zawrzeć w poście. ;)

      Nooo niestety, czekanie najgorsze!

      Usuń
  6. O tak, tak! Sam Londyn mnie już przekonuje :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Tytuł już jeeeeest! ;) Ja w dziki zachwyt nie wpadłam, ale dość się podobało. Może to, co się nie podobało, autorka naprawi w drugim tomie, w końcu nie będzie musiała tłumaczyć co i jak, to pozostanie jej czas i miejsce na rozwój postaci i takich tam... ;D Ciekawa jestem, jak potoczą się losy Paige, w końcu siedmioksiąg to spore wyzwanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest tytuł jest! I jest data wydania! Tak dużooo czekania!
      eM też jest bardzo ciekawa co będzie z Paige. A szczególnie tego, czy autorka ma na pewno tyle pomysłów, żeby te siedem tomów zapełnić. Oby!

      Usuń
  8. Po takiej recenzji aż chce się czytać ;d

    OdpowiedzUsuń
  9. Faktycznie swojego czasu sporo było recenzji tej książki ;) to porównanie do HP mnie kusi (całą serię czytałam kilka razy i jeszcze mi się nie znudziła), ale na zakup raczej się nie zdecyduję. Ale polowanie w bibliotece to co innego :)

    OdpowiedzUsuń