... czyli Szare śniegi Syberii i Wybory . Jako, że eM posiada obecnie ograniczą ilość czasu (a raczej nie umie sobie czasu odpowiednio ro...

eM i książki Ruty Sepetys

/
11 Komentarze
... czyli Szare śniegi Syberii i Wybory.

Jako, że eM posiada obecnie ograniczą ilość czasu (a raczej nie umie sobie czasu odpowiednio rozplanować) na blogowanie (bo pisze prace licencjacką, eM serdecznie pozdrawia 49/55 stworzone!), eM postanowiła zrobić dwa w jednym.

Szczególnie, że pomimo różnych tematów, które poruszają te książki, eM znalazła podobieństwa dotyczące formy.
Uwaga! eM będzie marudziła! Trochę



A tutaj jest moment w którym eM opowiada jak to natknęła się na twórczość pani Sepetys.
Wersja skrócona: eM znalazła Between Shades of Gray jak siedziała na goodreads.com i szukała czegoś ciekawego do przeczytania. Znalazła, przeczytała opis, zobaczyła ocenę (dobrą!) i dodała do listy to-read. Po jakimś czasie eM zaczęła szukać możliwości jej przeczytania. Niestety poległa, dlatego wywaliła tę książkę z listy to-read. Dopiero po roku, eM dzięki informacji zamieszczonej na facebooku (eM już nie pamięta przez kogo, ale Osobo! Wiedz, że eM jest wdzięczna!) eM dowiedziała się, że książka ta jest wydana po polsku.
I to już dawno została wydana.
Dlatego też, eM ją zakupiła. I przeczytała.

eM nie wie czemu, ale lubi czytać książki o tematyce wojennej. Może to złe słowo, ale po prostu lubi.
Ta była dla eM szczególna, bo rzecz działa się na Litwie, a eM podobno ma korzenie litewskie (nazwisko za to na 100% ma litewskie). Sami rozumiecie.

Pozwolicie, że eM teraz wypowie się o Wyborach? eM napisze dwa słowa.
Nowy Orlean.
No dobra. Doda do tego lata 50.
To połączenie brzmiało tak cudownie, że jeszcze przed przeczytaniem Szarych śniegów Syberii eM zamówiła Wybory. Raz kozie wio i takie tam sprawy. Do tego główną bohaterką jest córka prostytutki, więc zapowiadało się bardzo ciekawie.

I w gruncie rzeczy, eM ma to samo do powiedzenia o tych dwóch książkach.
Czy to dobrze, czy źle będziecie musieli ocenić sami.

Historia w obu przypadkach na plus. eM nie ma nic do zarzucenia pomysłom autorki. I jeden i drugi był wspaniały. Ciekawy. INNY. Ładnie zarysowane tło historyczne. Wszystko jednak zostało ugrzecznione. I do ugrzecznienia wrócimy.

Główne bohaterki. Kochane około szesnastki, w które eM z chęcią rzuciłaby kapciem. Ich zachowanie w odniesieniu do ich historii i tego co przeszły było... Nieodpowiednie. eM spodziewała się rozwoju ich charakteru a dostała... Nic nie dostała. Trochę to przykre.

Prowadzenie historii. Autorka ma problem. Początek akcji i jej rozwinięcie idzie jej bardzo powoli. Może nawet nie powoli, ale w odpowiednim tempie. Za to zakończenie dzieje się na kilkunastu ostatnich stronach i eM miała wrażenie, że Autorce już się znudziło pisanie. Spokojnie obie historie mogła wydłużyć. Albo zrobić coś, żeby ich części były proporcjonalne. Chociaż eM byłaby za przedłużeniem (eM nie była w tym odczuciu osamotniona. MamaeM też tak uważa!), bo styl autorka ma całkiem niezły. Wszystko czyta się lekko. Może nawet aż za lekko biorąc pod uwagę historie, które są opisywane.

Oryginalna okładka Wyborów,
bo eM jest zbyt wielkim leniem,
żeby znaleźć polską.
No właśnie. Ugrzecznienie. Czuć mocno, że to są książki dla młodzieży. Starszej młodzieży, ale jednak. Po przeczytaniu obu pozycji eM zastanawiała się, co by z tymi historiami zrobił ktoś, kto pisze dla dorosłych (jeżeli ktoś zna coś w tym stylu, to niech podrzuci eM, sesja się zbliża, trzeba coś robić!).

Może po prostu eM robi się za stara na takie książki.
(miejsce na melodramatyczne westchnienie eM) 

Zanim osoby, które czytały te książki pogryzą eM, że nie wie co mówi (nic nowego!), eM chciała napisać, łapkę w górę. Pomimo swojego marudzenia.
że gdyby miała ocenić książki tylko za pomocą kciuka podniesionego w górę lub w dół, to eM dałaby
Te historie mają potencjał, czyta je się dobrze. Nie ma zgrzytów powodujących, że ma się ochotę odłożyć książkę na bok. Rzucanie w bohaterki kapciami nie liczy się!

Jeżeli jesteście w tym wspaniałym okresie około szesnastkowym, to jest duża szansa, że te książki dadzą Wam sporo do myślenia.
Nie bierzcie wtedy pod uwagę narzekań starej ciotki eM.


Patrz! To też Ci sie może spodobać!

11 komentarzy:

  1. Ooo.. coś o czym nie wiem. Kocham blogosferę za możliwość odkrywania nowych rzeczy :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Słuchaj eM, bardzo fajnie tu u Ciebie. Kinga myśli, że zostanie na dłużej. ;)
    Co do książki - Kinga czytała jedną baaaardzo pozytywną recenzję i ona tak Kingę zachęciła, że Kinga od razu zapragnęła tę powieść zdobyć i pochłonąć w zabójczym tempie. Jednakże teraz... eM pisze, że bohaterki takie, że się rzuca w nie kapciami, a Kinga z doświadczenia wie, że postaci często na nią źle wpływają, dochodzi do rękoczynów nawet... Ale czasami dobrze się pozłościć, poza tym eM daje łapkę w górę, hm, trzeba czytnąć. :D
    P.c.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. eMukłon. eM serdecznie zaprasza! eM nie gryzie, wręcz eM zapomina, że powinna pisać.
      eM poleca aby samemu się przekonać co z tymi książkami Sepetys jest. Bo eM nadal mieszane uczucia ma. Więc jak Kinga będzie miała trochę wolnego czasu to niech spróbuje!

      Kapcie zawsze gdzie indziej można schować ;)

      Usuń
  3. Bardzo podoba mi się Twój blog. A jeśli chodzi o książki, to "Wybory" mam w planach od dłuższego czasu. W końcu zakupię sobie egzemplarz i przeczytam. Będę tu zaglądała częściej, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeszłam już okres około szesnastkowym dwa razy, a nawet więcej, dlatego nie wiem czy książki mnie zachwycą, ale coś w nich jest może ten Nowy Orlean, może lata 50., że no kuszą mnie jak diabli. eM niech nie przesadza z tym brakiem czasu, no, no... a pisanie pracy licencjackiej to też nie wyższa filozofia, pisałam to wiem, więc nie rozczulać się nad sobą, tylko pięknie pracować i pięknie się relaksować ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli już dwa razy przechodziłaś okres okołoszesnastkowy, to książki powinny Ci się spodobać dwa razy bardziej :D

      Pisane licencjata może nie było filozofią (tak, eM skończyła i licencjat grzecznie poszedł do dziekanatu), ale bardzo trudno było eM znaleźć motywację do walczenia z nim. Znaczy pisania ;)
      O spirali niemocy twórczej eM nawet nie będzie pisała.

      Usuń
  5. Bardzo oryginalna recenzja ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam Szare śniegi... i nie mogę się doczekać, aż po nie sięgnę. Zwłaszcza, że nasłuchałam się i naczytałam samych pochwalnych arii ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny ten Twój blog :D

    Swoją drogą zastanawiałam się że skoro oglądasz dość sporo serialu ze stacji CW (tak m isię wydaje) to oglądasz może The 100? Kiedyś na blogu opisywałaś ten serial i zastanawiam się co o nim sądzisz, czy w ogóle 'zajrzałaś' do niego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. eMukłon.

      eM the 100 obejrzała w ilości: 4 odcinki i jak na razie jest całkiem nieźle. Może szału nie ma, ale przyjemnie się ogląda. Jak tylko czas pozwoli, to eM go obejrzy do końca i napisze o nim. Tylko jak to u eM bywa, nie jest do końca powiedziane kiedy to nastąpi ;)

      Usuń