Praca ta poświęcona jest fenomenowi dotyczącego możliwości ocenienia, czy serial spełnia nasze oczekiwania na podstawie pierwszych sied...

Teoria 7 odcinków.

/
22 Komentarze

Praca ta poświęcona jest fenomenowi dotyczącego możliwości ocenienia, czy serial spełnia nasze oczekiwania na podstawie pierwszych siedmiu odcinków pierwszego sezonu. eM uroczyście oświadcza, że praca została napisana samodzielnie. Dane na których się opiera, zostały zebrane w czasie kilkuletnich już badań prowadzonych przez eM. Jeżeli ktoś chciałby wykorzystać teorię 7 odcinków w swojej pracy, eM prosi o kontakt, poda więcej danych, które skrupulatnie notowała podczas prowadzenia badań. 



Taaa. Jasne. eM nawet na blogu nie potrafi co tydzień postu napisać, a co dopiero mówić o poważnych badaniach. 

Pracę rozpoczyna rozważanie na temat tego co daje twórcom seriali i ich widzom Pilot serialu (nazywany fachowo odcinkiem pilotażowym). Następnie, eM przechodzi do wyjaśnienia swojej teorii 7 odcinków na podstawie serialów długoodcinkowych (powyżej 20 odcinków w sezonie), oraz na podstawie serialów krótkoodcinkowych (poniżej 20 odcinków w sezonie)

Wiecie, eM miała napisać recenzję, ale nie może się skupić, dlatego pomarudzi o czymś, o czym od dawna myślała.

eM nie może sobie wyobrazić jakim cudem przedstawiciele stacji telewizyjnych potrafią po jednym odcinku nowego serialu stwierdzić, czy coś będzie dobre czy nie. eM po prostu nie może sobie wyobrazić, że ktoś daje eM jeden odcinek serialu i każe jej zadecydować o jego być lub nie być. Oczywiście, na pewno stacje mają ogromną liczbę speców od wszystkiego (ekhemmarketinguistatystykiekehem), którzy są tak fajni, że zobaczą pierwsze pięć minut i mogą stwierdzić będą z tego ludzie serial. eM wie, że mają dane, że maja trendy i inne blablabla. Ale jednak jest to zadziwiające. Na podstawie 50 minut wybierają coś, co mają nadzieję, że spodoba się ludziom. Po emisji Pilota też nie jest łatwo. Oglądalność dużo nie powie, bo zależy on od różnych czynników i zazwyczaj spada im dalej w sezon. Chyba, że odkryto, że jest to bardzo dobry serial.


No właśnie. Pytanie do Was: Czy zdarzyło się Wam powiedzieć po Pilocie serialu, że tak na 100% to jest to co chcecie oglądać? Bo eM nigdy tak nie miała. eM widzi potencjał niektórych seriali, ale trudno jest jej go ocenić, bo twórcy są bardzo często... Nieobliczalni. Piloty są kręcone dużo wcześniej niż cała reszta sezonu, dlatego po jakimś czasie, kiedy ogląda się cały pierwszy sezon od początku można zauważyć zmiany. I w obsadzie i w wyglądzie, a czasami nawet i w wątkach, które w kolejnych odcinkach zostają zamiecione pod dywanik. Oj, tak żeby nikt nie widział. No dobrze, piloty są potrzebne, żeby dowiedzieć się o czym będzie serial i ogólnie z czym to się je. Jednak eM ostatnio zaczęła się skłaniać do tego, że o serialu można więcej powiedzieć po ok. 7 odcinkach. Pilot to za mało. Z tego co eM widziała, zazwyczaj jest to rozplanowane w poniższy sposób: 

Odcinek 1: Pilot
Poznajemy bohaterów. Dowiadujemy się kim są, gdzie są, co robią. Kto jest dobry, a kto zły. Staramy zaklepać ciacha, jeżeli nie zrobiliśmy tego przed rozpoczęciem emisji. Poznajemy główny problem serialu. Zdarza się, że pod koniec odcinka bohaterowie rozpoczynają przygodę, która zakończy się z ostatnim odcinkiem sezonu. Lub serialu. Twórcy wrzucają do Pilota jakąś tajemnicę. Ot, tak żeby było ciekawie. Jeżeli ciekawie będzie, to widz sięgnie po kolejny odcinek. 

Odcinek 2: Dzieje się mało. Znaczy coś się dzieje, ale raczej pod względem pogłębiania relacji pomiędzy bohaterami lub dowiadujemy się coś niecoś o ich historii. Jeżeli Widz czeka na kolejny odcinek, to jest całkiem nieźle.

Odcinek 3-6: Dowiadujemy się coraz więcej o bohaterach. W tym momencie możemy już dokładnie określić kogo będziemy shippować. Bardzo powoli tworzą się podstawy fandomów. Dlaczego? Bo jest już całkiem sporo materiału do tworzenia różnych wariacji związanych z gifami. Jest jakiś spisek/tajemnica, która ciągnie się przez cały sezon wyjaśniając się dopiero pod koniec. W niektórych odcinkach bohaterowie radośnie zapominają na całe 40-50 minut o tym, że jeszcze odcinek temu ten spisek przeżywali bardzo mocno. W serialach młodzieżowych to właśnie w którymś z tych odcinków główna para całuje się po raz pierwszy przy akompaniamencie ckliwej muzyki.

Odcinek 7: ZAWSZE wydarzy się coś takiego, że człowiek ma ochotę rzucić wszystko inne i zabrać się za oglądanie odcinków (to dobra sytuacja, kiedy ma się sezon do nadrobienia, zła jeżeli czeka nas 3 tygodniowa świąteczna przerwa, przedłużona jeszcze o dwa tygodnie, bo aktor grający głównego bohatera złamał włos na głowie). eM odnosi tę teorię do amerykańskich seriali, dlatego zastanawia się, czy to może być związane z tym, że często 7 odcinek serialu wypada w czasie November Sweeps, czyli czasu, kiedy badana jest oglądalność w Ameryce. 

Oczywiście, że w serialach, które mają mniejszą liczbę odcinków wygląda to inaczej, ale zróbcie sobie przelicznik i wyjdzie mniej więcej to samo. Mniej więcej. 

eM sama nie wie co tym postem chciała przekazać. Chyba to, że często kiedy dojdzie do 7 odcinka serialu, a do tego czasu nie przełączy się jakiś pstryczek w jej mózgu, to eM rezygnuje z oglądania. Z drugiej strony, eM chciała napisać, że warto dawać szansę serialom, których Pilot nie spodobał nam się do końca. Jest szansa, że będzie lepiej. A i nam będzie się łatwiej hejtować. Przynajmniej znajomi nie będą mogli użyć argumentu pod tytułem aletynieoglądałaś/eś!

Tak może czuć się osobnik po 7 odcinkach.

Ej. A może to wszystko rozchodzi się o to, że eM najwięcej potrafi obejrzeć 7 odcinków jednego dnia, kiedy wciągnie się w jakiś serial? eM zawsze próbuje obejrzeć więcej, ale jakoś jej to nigdy nie wyszło...

A Wy macie jakieś swoje spostrzeżenia dotyczące seriali? eM z chęcią Was wysłucha! 


A teorię 7 odcinków, możecie nazywać teorią eM.
Śmiało, eM się nie obrazi!


Patrz! To też Ci sie może spodobać!

22 komentarze:

  1. Mam podobną teorię, tylko dotyczącą jedenastu odcinków (z uwagi mojej obsesji na punkcie tej liczby).:3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli może eM ma obsesję na punkcie liczby 7...
      Hm... Interesujące. eM musi się nad tym zastanowić ;)
      Z tego co eM czytała/rozmawiała to ile ludziów tyle teorii ;)

      Usuń
  2. Kurcze, chyba jestem dziwna, ale pilot zazwyczaj mi wystarcza. Zazwyczaj, ale nie zawsze. W przypadku HIMYM chyba własnie 7 odcinek przekonał mnie do tego serialu, a w przypadku Teen Wolfa...no cóż... tam cały pierwszy sezon był do bani. Ale już po pierwszym odcinku Reign, czy The 100 wiedziałam, że to będzie dobre i co tydzień będę się wpatrywać w monitor, jak zaczarowana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem jeszcze dziwniejsza, bo są takie seriale, gdzie już pierwszy odcinek mówi mi, że ten serial będzie do bani i na pewno oglądać go nie będę. Ale są też takie seriale, gdzie oglądam pierwszy odcinek i myślę 'hmm zobaczymy", a potem albo mi się spodoba, albo nie. Inna rzecz, że od dwóch lat jestem tak wybredna, że często porzucam seriale po kilku odcinkach lub sezonach. Doświadczyły tego w ostatnim czasie: Downton Abbey, PLL, TVD, Revenge i jeszcze kilka innych, zostawiłam sobie 3 seriale plus House of Cards:)

      Usuń
    2. eM po pierwszym odcinku potrafi stwierdzić, czy było ok, czy nie, ale dosyć trudno jest jej przewidzieć czy będzie na kolejne odcinki czekała z niecierpliwością. Dotyczy to pilotów seriali, które eM się całkiem całkiem podobały. Są wyjątki od reguły, to prawda. I w jedną i w drugą stronę. Ale jednak cały czas zostaje te 7 odcinków.
      Dla seriali, których piloty się eM nie podobały, eM bywa okrutna ;)

      Wyrzucanie serialu po kilku sezonach może świadczyć o ogólnym spadku poziomu, tego do tej teorii nie wliczamy ;)

      House of Cards <3 eM czeka z niecierpliwością na nowy sezon <3 Co z tego, że będzie dopiero w czasie sesji egzaminacyjnej... eM chce!

      Usuń
  3. Heh, ja dopiero po 5 sezonie TVD byłam w stanie stwierdzić, że ciacho w postaci Damona nie jest wystarczającym powodem, by oglądać to kretyństwo.
    Generalnie zagadzam się z całym postem. Pilotaż to za mało, ale co to znaczy shippować? Bom zacofana strasznie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W TVD dopóki żył Alaric było fajnie. Teraz to już nie to samo.

      Shipping-> Ship-> skrót od relationship.
      W skrócie znaczy to, że chcesz, żeby dwie postacie były razem. Bardzo bardzo chcesz.
      Przykład: Ludzie shippują Elenę ze Stefanem, albo Elenę z Damonem. Niektórzy shippują Elenę z Alariciem (dobra, eM o takich nie słyszała, ale to miało pokazać jakie dziwne niektóre shipy są).
      I eM nie wie, czy ma shippowanie pisać przez jedno, czy przez dwa p.

      Usuń
  4. Widzę, że bardzo Ci się udzielił styl pisania pracy naukowej;)
    Hm, zazwyczaj decyduję się na stałe oglądanie serialu po kilku pierwszych odcinkach. Bywa jednak i tak, że obejrzę tylko jeden i już wiem, że tej produkcji trzeba podziękować.
    Ale nie oglądam/oglądałam wielu seriali, więc wyniki moich doświadczeń nie są reprezentatywne dla całej zbiorowości, ze względu na zbyt małą próbę. Czy coś:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PrAcA nAuKoWa JeSt BaRdZo FaJnA. eM nIe MoŻe SiĘ dOcZeKaĆ mAgIstErKi.

      Kurczę, to było naprawdę ciężko napisać!

      O totototototo właśnie! Za mała próba! Wyjątek od reguły i wszystko jasne!
      Zinterpretować tylko wypadałoby to.

      Usuń
    2. Ja już nic nie będę interpretować, skończyłam z pracą naukową i odmówiłam pójścia na doktorat...niech inni się męczą;)

      Usuń
  5. Pierwszy sezon Breaking Bad ma siedem odcinków. Cóż. Wciągać, wciąga, no ale siedem to koniec, więc... wyjątek potwierdza regułę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. eM pisała o krótkoodcinkowcach, gdzie należy wyliczyć współczynniki odpowiednie! Czyli 7/22* ilość odcinków i wychodzi liczba odcinków zgodna z teorią 7 odcinków ;)

      Smacznego! ;)

      Usuń
  6. Aż siedem? Mnie wystarczają dwa, czasem trzy odcinki, by stwierdzić, czy serial mi przypadnie do gustu, czy nie. :) Ale bywało, że i po pilocie się zniechęcałam (np. Glee). Albo po dziesięciu minutach wiedziałam, że obejrzę do końca, mimo że pewne wątki czy bohaterowie mi się nie podobają (np. Penny Dreadful - Ethan, tj. bohater, bo nazwiska aktora nie pamiętam, jest dość nijaki, ale Eva Green to po prostu objawienie).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siedem, żeby tak się mocno mocno wkręcić. Tak mocno.
      Ewentualnie po mniejszej ilości odcinków eM potrafi się zniechęcić mocno. I tyle ;)

      Usuń
  7. Nigdy po pilocie nie powiedziałam: tak, to jest to co chcę oglądać, ale zdarzyło mi się powiedzieć: nie, to jest coś czego nie chcę oglądać. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. eM rozumie. I chyba mniej więcej o to jej chodziło...
      Kurczę! eM powinna zacząć bardziej układać swoje myśli.

      Znaczy zrozumiale się wypowiadać.
      Ale to takie truuuuuuuuuuuuuudne!

      Usuń
  8. Ja mam podobną zasadę, ale u mnie to jest "zasada 3 odcinków". Jeżeli serial nie zafascynuje mnie po trzech epizodach- czymkolwiek, to daję sobie z nim spokój. Miałam tak z "Almost Human" i "Revolution". Koncepcja mi się podobała, ale ogólnie potwornie się nudziłam i w ogóle nie czekałam na kolejne odcinki.

    Tak naprawdę nie ma też i reguły. Czasem zdarza mi się obejrzeć cały pierwszy sezon, a przy początku drugiego tak się wynudzić, że porzucam go w trakcie oglądania - tutaj przykład "Elementary" i "Sanctuary".

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. eM powoli dochodzi do wniosków, że ile osób tyle teorii odcinkowych ;)
      Może w serialach właśnie o to chodzi, że koncepcję widać w miarę od razu, ale całokształt wychodzi dopiero po czasie?

      Kolejna teza do przebadania!

      100% reguły nikt nigdy nie znajdzie. Każdy ma inną ;) Ale eM lubi teoretyzować (nie mylić z terroryzowaniem. Chociaż to też jest fajne!), a że od jakiegoś czasu coś takiego jest po mózgu chodziło to wyszło co wyszło ;)

      Usuń
  9. Uh. Ja mam gorzej. Czasami jest tak, że serial wybitnie mi się nie podoba (patrz: Once Upon A Time), a i tak dokończę cały sezon, no bo przecież mamy tyyyyyle czasu na wszystko, jak i na dosłowne nic, prawda? xD Z resztą, idąc dalej przykładem OUAT - obejrzałam pierwszy sezon, już podczas oglądania stwierdziłam, że: "Nie dziękuję, wyłączę, ale za chwilę", a i tak zastanawiam się czy jednakby nie spróbować kolejnego sezonu, bo a nóż, widelec...

    Tak więc, przy tak wybitnym braku umiejętności zdecydowania się po całym sezonie czy chcę oglądać dalej, szanuję ludzi, którzy potrafią zrobić to po pilocie. Tym bardziej, że czasami pilot od drugiego odcinka różnią się tak bardzo, jakby to były dwa oddzielne tematy. Niby tu aktor, tam dekoracja, a nim się spostrzeżesz, oglądasz coś całkowicie innego od pierwszej wersji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To o czym opowiadasz, to skrajny przypadek, za który eM się jeszcze nie zabrała, ale nie obawiaj się! Może kiedyś eM go zanalizuje!

      Może powinno się robić dwa plioty? Jeden dla stacji, żeby zadecydowała, a jeden dla reszty odbiorców, żeby wszystko ładnie się zgadzało?

      Usuń
  10. Ja tam z dwoma serialami po pierwszym odcinku miałam tak, że wiedziałam, że "to będzie coś wielkiego". Po pierwsze: "The 100", po drugie: "Hannibal" :D I w obydwu się nie myliłam, więc... może powinnam się zgłosić do jakiejś stacji Amerykańskiej i im pomóc oceniać czy coś. :D Boże, ale oni mają fajną pracę. *-* A najlepsze, że dostają pewnie spore wynagrodzenie za... oglądanie i ocenianie. Zdecydowanie praca dla mnie :D
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A eM ani do the 100 ani do Haneczka nie była tak na 100% przekonana po pierwszych odcinkach.

      eM marzy o pracy oglądacza pilotów albo o pracy dobieracza muzyki do seriali w amerykańskich stacjach.
      Alesiememrozmarzyła!

      Usuń