Ten wpis miał nigdy nie powstać z jednego prostego powodu. eM nie miała zamiaru oglądać tego filmu. Oczywiście, eM wiedziała, że taki f...

Kryptonim: U.N.C.L.E (The Man from U.N.C.L.E)

/
10 Komentarze
Ten wpis miał nigdy nie powstać z jednego prostego powodu. eM nie miała zamiaru oglądać tego filmu. Oczywiście, eM wiedziała, że taki film istnieje (co może nie jest aż tak oczywiste, bo eM często nie wie jakie filmy powstały, ale to nie o tym dzisiaj), a nawet widziała jego zwiastun, kiedy była w kinie na Papierowych Miastach. Dzięki temu, kiedy eM dowiedziała się w środę, że idzie do kina (i to nawet tego samego dnia) i dostała za zadanie znalezienie jakiegoś przyjemnego filmu, eM zaproponowała Kryptonim: U.N.C.L.E.

I ani chwili nie żałowała, że to zrobiła!

eM miała nadzieję, że to będzie coś całkiem przyjemnego, w końcu reżyserią i scenariuszem zajął się Guy Ritchie, który stworzył filmową wersję Sherlocka z Robertem Downey Jr'em w roli głównej, który to film eM bardzo lubi. 

Jednak sam zwiastun nie zapowiadał czegoś nadzwyczajnego, a eM miała wręcz wrażenie, że najlepsze momenty zostały już pokazane. 
I tak było. Wszystko, co chcecie wiedzieć o filmie, jeżeli chodzi o historię, macie pokazane w zwiastunie. Film jest tak przewidywalny, że eM od początku wiedziała jak to się skończy. No dobra, pomyliła się w jednym momencie, ale nie będzie zdradzała, bo eM sama bardzo się cieszyła, że stało się inaczej. 





To czemu eM pisze o tym filmie?
Żebyście poszli do kina i nabili kasy, bo eM chce, żeby stworzono drugą część, bo na samym fandomie eM długo nie pociągnie. 
Znaczy się wiecie, eM wpadła i od środy siedzi i szuka fanficków i fanartów związanych z U.N.C.L.E. I najciekawsze jest to, że je znajduje. To jest jeden z najszybciej rozwijających się fandomów kiedykolwiek. Chociaż eM mało wie, mało widziała w swoim życiu, więc może się mylić.  

Teoretycznie, eM mogłaby się zabrać za pierwowzór, czyli serial, którego film jest tak naprawdę prequelem, ale serial jest stary, a eM chyba nie mogłaby się przestawić na inną obsadę. Nie, wcale tu nie chodzi o to, że główne role są grane w filmie przez cudownie przystojnych aktorów. WCALE.

Ciemnowłosy Napoleon Solo (Henry Cavill)
Blondwłosy Illya Kuryakin (Armie "Książę z Mirror Mirror" Hammer)


Więc zanim stwierdzicie, że eM już kompletnie oszalała wpadając w fandom filmu, który był super przewidywalny, eM śpieszy się z wyjaśnieniami.

eM na początku nie wiedziała co ja uderzyło. Potem do niej dotarło, że był to humor. I to jeszcze taki, jaki eM uwielbia. W tym momencie, jest przekonana, że kiedy Guy Ritchie stworzy kolejny film, to eM na niego pójdzie. Bo tak jak pokochała humor w Sherlocku, tak samo pokochała humor w U.N.C.L.E. 

No i aktorów. A raczej ich bohaterów.
Drogie Panie, eM była tak zszokowana podczas seansu, że zaczyna jej się ten film podobać, że nie udało jej się jako pierwszej zaklepać, koleżanka ją wyprzedziła. I tak eM została lepsza opcja (Illya), więc nie narzeka specjalnie, ale jednak przez chwilę nie mogła dojść do siebie.

Jak nigdy eM była bliska pokochania relacji męsko-męskiej, bo Napoleon i Illya to nowy, wyższy poziom, jednak Illya i Gaby przebili ją. Napoleon może być jedynie przykładem dla eM jak powinno się shippować ludzi, bo bądźmy szczerzy, ta dwójka sama nic nie zrobi, Napoleon będzie potrzebny, żeby ich ku sobie popchnąć.

eM doskonale rozumie Thora,
 gdyby mogła to tak by zrobiła w kinie
No bo wiecie...
Illya i Gaby na potrzeby misji udawali narzeczonych, a w ciągu całego filmu nie dostajemy ani jedno pocałunku. To jest naprawdę frustrujące, a zarazem cudowne, bo aktorzy pokazali, że można stworzyć piękną, romantyczną relację między dwoma postaciami bez bycia aż tak stereotypowym.

Co nie zmienia faktu, że bromance w tym filmie też jest solidny i eM aż piszczy cichutko jak sobie o tym przypomni. Szczególnie kiedy kłócili się na temat ubrań. Damskich. Albo kiedy rzucali dwuznacznymi tekstami, tak że eM nie była pewna, czy dobrze słyszała. I jak pomagali sobie na swój dziwny sposób.

Tak się własnie tańczy, kiedy chce się poprzeszkadzać
dużemu i (nie tak) strasznemu agentowi KGB.

Może to i dobrze, że historia była przewidywalna? Dzięki temu łatwiej było się skupić na pięknych zdjęciach, ubraniach (lata 60 zasługują na serduszko, jeżeli chodzi o modę) i muzyce. Cały klimat tego filmu, jest po prostu przecudowny i aż chciałoby się cofnąć do tych czasów. Tylko z odpowiednią ilością pieniędzy, bo inaczej nie byłoby zabawy.


Dodatkowo, kobiety w tym filmie nie są traktowane jedynie jako dodatek do superszpiegów. Mają swoje cele i zrobią wszystko, żeby je osiągnąć. Hurra! W końcu ktoś pomyślał. Warto też zauważ, że panowie też nie mieli tak źle. Henry Cavill, cieszył się, że nie musiał być w idealnej formie, ponieważ w filmie nie było żadnego ujęcia gołej klaty. Niczyjej.

A eM i tak przepadła.
Ale były piękne głosy i jeszcze piękniejsze akcenty.
I był Hugh Grant, którego eM na początku nie poznała.

Jeżeli chcecie obejrzeć coś, żeby poprawić sobie humor i nie myśleć przy tym za dużo, a macie jeszcze miejsce na kolejny fandom do dodania, to eM serdecznie poleca!

Trzymajcie kciuki za drugą część!


Patrz! To też Ci sie może spodobać!

10 komentarzy:

  1. eM już oglądała a ja, gdyby nie eM, dalej żyłabym w świecie, gdzie takie film w ogóle nie istnieje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Awww! eM jest bardzo miło, że mogła pokazać Ci świat w którym taki filmy istnieją. Takie filmy trzeba serduszkować i o nich pisać, bo mimo, że wyglądają na nijakie mają w sobie to coś.

      <3 <3 <3
      Nie. eM nadal faza na MFU nie przeszła.

      Usuń
  2. Poszłam na ten film z chłopakiem i... no świetnie się bawiliśmy. Jest naprawdę przewidywalny, a z drugiej strony zaskakujący i wyjątkowy. Pewnie to za sprawą reżysera, który robi nietypowe filmy :) Myślałam, że pierwsze skrzypce będzie grał Henry, ale Armie Hammer... normalnie zakochałam się, a "romans" pomiędzy nim a bohaterką... świetny! Uśmiałam się, trochę posmuciłam. Lubię takie filmy rozrywkowe - dobrze zrobione i zabawne, ale nie głupie.

    Pozdrawiam :) Przy gorącej herbacie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! eM również była przekonana, że Henry będzie główną gwiazdą, nawet chciała już swatać Napoleona z Gaby, ale to co się wydarzyło było dużo, dużo lepsze! Przez połowę filmu eM nie mogła rozkminić kto gra Illyę, a jak już ogarnęła, że to Armie, to nie mogła w to uwierzyć. Cudnie wygląda, cudnie gra. Po prostu <3 <3 <3

      eM z chęcią obejrzałaby więcej takich filmów. Dobrze go podsumowałaś!

      Usuń
  3. Przyznam, że choć zazwyczaj jestem na bieżąco z kinowymi premierami, to akurat na ten film nie zwróciłam uwagi. Owszem, gdzieś tam zarejestrowałam tytuł, plakat, ale nie zainteresowało mnie co to za twór, o czym jest i kto w nim występuję. A tu proszę! Nie uważam, żeby zawsze przewidywalność filmu była jego wadą. W filmach rozrywkowych raczej ciężko tego uniknąć, a ten tutaj wygląda mi na całkiem fajny film! Muszę koniecznie obejrzeć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, "Kryptonim: UNCLE" może łatwo umknąć w natłoku innych filmów. Chyba marketingowcy nie za bardzo się postarali. A szkoda, bo jest cudny :D

      Usuń
  4. Gdyby nie to, że ja i koleżanka odczuwałyśmy ogromną chęć pójścia do kina, to pewnie bym nawet nie wiedziała, że ten film istnieje. Ale mając do wyboru The man of U.N.C.L.E albo Fantastyczną Czwórkę, która jest podobno złem ogromnym, wybór był oczywisty.
    I jak dobrze się stało <3 Ten film może i przewidywalny, ale jak ładnie wykonany i ta stylistyka starego kina szpiegowskiego, muzyka. No i ci przystojni agenci. Aż mam ochotę iść do kina jeszcze raz, gdyby nie to, że się tyle premier ciekawych zbliża, że chyba muszę sprzedać nerkę.
    A eM się może na Marsjanina wybiera? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ej, to prawie taka sama sytuacja jak u eM! Tylko eM miała większy wybór, ale eM zna swoją koleżankę i wie za mniej więcej co toleruje. Fantastyczna Czwórka chyba nigdy nie była dobrym pomysłem, nawet te stare wersje.

      DOKŁADNIE! eM ma ten sam problem! eM by z chęcią poszła i zobaczyła i powzdychała i w ogóle, ale naprawdę zbliża się dużo premier. I tak, eM zamierza iść na Marsjanina! eM chciała iść na Marsjanina odkąd się dowiedziała, że będzie film, a było to nawet zanim eM zaczęła czytać książkę i zanim się w niej zakochała.

      Tylko właśnie, eM bardzo się boi, że skopią ten film i nie będzie tak fajny jak książka :(

      Usuń
    2. Trailer wygląda obiecująco. No i po festiwalu w Toronto dobre opinie są, więc mam pozytywne nastawienie :D Czy tobie też Matt Damon tak bardzo pasuje jako Mark? ;D

      Usuń
    3. Matt Damon wygląda IDEALNIE jako Mark. To zdanie brzmi okropnie, ale wiadomo o co chodzi ;)

      eM wie, eM słyszała, że opinie są pozytywne, ale eM chyba woli się nie nastawiać, bo strasznie się boi, że się rozczaruje. Dawno eM nie miała takiego nastawienia w stosunku do filmu.

      Usuń