Dlaczego nikt wcześniej nie powiedział eM, że Isabel Allende pisze tak cudownie? Wiecie, jakoś jej to nie dziwi, że tak się stało, bo...

Isabel Allende Japoński kochanek

/
4 Komentarze


Dlaczego nikt wcześniej nie powiedział eM, że Isabel Allende pisze tak cudownie?

Wiecie, jakoś jej to nie dziwi, że tak się stało, bo o autorce Japońskiego kochanka eM słyszała od jakiegoś czasu (a raczej o jej książkach), ale wiecie jak to bywa. 
Jeżeli słyszeliście o jakimś autorze, który wydał już kilka książek i chcecie którąś z nich przeczytać, tylko nie macie pojęcia od której zacząć, bo aż tak dużo o nich jednak nie wiecie, to zapewne spotkacie się z nimi dopiero, kiedy w wyniku zbiegu okoliczności wejdziecie w posiadanie którejś z nich. 

A przynajmniej tak to bardzo często wygląda w wykonaniu eM. 

Co najbardziej zaskoczyło eM w tej książce? 
Przede wszystkim to, że książkę, która posiada tak niewiele dialogów (serio, po pierwszym jej przekartkowaniu eM była lekko tym faktem zaniepokojona, bo w większości widziała strony wypełnione ciągłym tekstem, a w takich przypadkach eM przypomina sobie opisy z Nad Niemnem) czyta się tak dobrze. I tak szybko, że gdyby nie sesja, to eM skończyłaby ją w kilka dni.

Zaskakujące jest również to, że tak niepozornie wyglądająca książka (ma niewiele ponad 300 stron), podejmuje tak dużo ważnych, a nawet i trudnych tematów. I w odróżnieniu od niektórych książek zajmujących się ważnymi sprawami, nie powoduje natychmiastowego zwątpienia w ludzkość. Przemyślenia, owszem. Ale nie takie, żeby zaraz się zadręczać.

Gdyby trzeba było wskazać na główne wątki (w których wskazywaniu eM jest całkiem niezła, dziękuje bardzo), bez wahania wskazałaby na starzenie się jako jeden z nich. Kiedy myślimy o domu starców, wyobrażamy sobie ponure miejsce pełne zapomnianych osób. W Japońskim kochanku mamy ludzi, którzy cieszą się każdą chwilą życia, dopóki pozwala im na to zdrowie. Co w porównaniu do realiów, do których jesteśmy przyzwyczajeni jest naprawdę optymistycznym spojrzeniem.

Czym by była historia o tytule Japoński kochanek, bez zakazanej miłości w tle?
To trochę smutne, a trochę przerażające, kiedy pomyśli się ile kiedyś panowało niepisanych zasad, jeżeli chodzi o to z kim chciało się spędzić życie. I zanim ktoś zacznie marudzić, że doskonale wiadomo jak ta historia się skończy, to niech chwilę poczeka. Związków w Japońskim kochanku mamy kilka, każdy z nich jest inny i pokazuje nam świat po drugiej wojnie światowej z innej strony. A przede wszystkim, pokazuje jak różne mogą być zachowania bliskich dla siebie ludzi.

Dla eM bardzo ciekawy był również opis sytuacji Japończyków w Stanach Zjednoczonych podczas drugiej wojny światowej. eM myślała, że o obozach wiedziała już sporo. Lekcje historii, filmy, książki i inne źródła informacji. Jednak chyba nigdy wcześniej eM nie słyszała o tym, że coś podobnego działo się w Stanach Zjednoczonych.

Wiecie co? Możecie się zdziwić, ale to nie są wszystkie problemy poruszone w Japońskich kochanku, ale chyba nie ma sensu wymieniać ich wszystkich. Ta historia nie trzyma w napięciu, nie ma niespodziewanych zwrotów akcji. Jednak ma w sobie to coś, co powoduje, że czyta się ją jak historię życia kogoś kogo znamy. Bo wierzcie lub nie, ale eM ma kilka przykładów na to, że życie tworzy dużo dziwniejsze scenariusze niż to co serwują nam autorzy książek.

Czytaliście jakieś inne książki Isabel Allende?
Polecacie którąś szczególnie?

Za książkę eM serdecznie dziękuje Business&Culture oraz Wydawnictwu MUZA. 


Patrz! To też Ci sie może spodobać!

4 komentarze:

  1. Widziałam tylko film na podstawie jej książki "Dom dusz", ale ponieważ trafiłam na równie pozytywną opinię książki "Dom duchów", która była źródłem filmu - już postanowiłam zapoznać się z twórczością tej pisarki. Książkę, którą polecasz też wygląda interesująco:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! O "Domu dusz" eM chyba też coś słyszała, ale chyba nigdy jeszcze o tym, że był z niego film ;)

      Usuń
  2. Widziałam książkę w Empiku, byłam zainteresowana, ale nieprzekonana. Teraz zmieniam zdanie, książka jest chyba dużo, dużo ciekawsza niż mogłoby się wydawać. Do tego historia i miłość - najlepsze połączenie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. eM cieszy się, że mogła Cię przekonać do niej ;) I ma wielką nadzieję, że też Ci się spodoba.

      Żeby nie było, eM zażaleń nie przyjmuje!

      Usuń