Nie bądźcie jak eM, uważajcie co na to, co robicie.  A przynajmniej wtedy, kiedy chcecie uniknąć spoilerów.  Są ludzie, którzy ...

eM radzi: Jak unikać spoilerów?

/
7 Komentarze


Nie bądźcie jak eM, uważajcie co na to, co robicie. 

A przynajmniej wtedy, kiedy chcecie uniknąć spoilerów. 

Są ludzie, którzy nienawidzą spoilerów. Są też tacy, którym żaden spoiler nie zepsuje humoru. 

eM ma dziwną relację ze spoilerami, jeżeli można to tak nazwać. 
Z jednej strony, doskonale wie, że nie od wszystkich spoilerów da się uchronić (szczególnie, kiedy coś ma kilkadziesiąt lat i część ludzkości dawno się już z tym zapoznała), ale z drugiej strony, nie chcecie wiedzieć co eM robi, kiedy komuś w jej towarzystwie się coś wymsknie.

Jest jeszcze jedna opcja, która niestety w przypadku eM zdarza się najczęściej, kiedy natrafia się na spoilery przez przypadek i wtedy nie wie co ma ze sobą zrobić. I nawet nie może napisać, że ktoś jej to zrobił, bo chociaż wie doskonale co robić, żeby unikać spoilerów, to zawsze przyjdzie taki czas, że machnie na to ręką i dostanie spoilerem po oczach. 

I wierzcie lub nie, ale eM już sporo rzeczy zaspoilerowała sobie w życiu, nawet nie zdając sobie sprawy z tego, że natknęła się na spoilery. Brzmi dziwnie? Chodzi o to, że eM przeczytała coś, co wydawało jej totalnym nieporozumieniem, a w trakcie czytania/oglądania okazywało się, że to jednak najprawdziwsza prawda.


I to właśnie o tym będzie dzisiejszy poradnik. 

Gotowi? 

Zacznijmy od najbardziej oczywistej sprawy. Jeżeli chcecie uniknąć spoilerów, nie zaglądajcie nigdy na ostatnią stronę. Może i wydaje się to logicznym posunięciem, ale na ostatnią stronę można zajrzeć też przez przypadek. 
Na przykład, kiedy szukasz spisu treści. Albo informacji o autorze. Czasami chcesz zobaczyć jaka jest kolejna książka w serii, a palce nie chcą z Wami współpracować i co się dzieje? Wasz wzrok ląduje na ostatniej stronie. 
Dwa zdania jeszcze przeżyjecie. Natomiast rzucenie okiem na dwie ostatnie strony bywa bolesne. 

eM nawet skusiłaby się o stwierdzenie, że czytanie książek w formie elektronicznej broni od tego rodzaju spoilerów. Nie musicie się obawiać Waszych palców, wiatru czy złośliwie zmieniających swoje miejsce zakładek. 

Kolejnym problematycznym miejscem są opisy książek, seriali czy filmów. Kiedy w przypadku filmów i seriali bardziej chodzi tu o opisy kolejnych odcinków czy części (ile razy eM wiedziała czy ktoś przeżyje, czy nie, bo przeczytała wszystkie opisy, które były dostępne), to w przypadku książek, oprócz takiego spoilera, możecie dostać nożem w plecy od tych, którzy powinni stać na straży tego, żeby zbyt ważne informacje nie zostały ujawnione na z tyłu książki. Tak, tak. eM pisze o Wydawcach książek i o tych, którzy potem te książki promują. 
Przypadek może i niezbyt rozpowszechniony, ale jeden z najbardziej bolesnych. 


Poszukiwanie informacji też nie jest łatwe. Wydawałoby się, że encyklopedie wiki dla poszczególnych fandomów nie będą aktualizowane zbyt szybko. Takie myślenie prowadzi do poznania dalszych losów bohaterów. Albo przyszłych wydarzeń. I to niekoniecznie muszą być wiki, ale też inne strony zbierające informacje z fandomów. I tu nie chodzi tylko o szukanie informacji o kolejnych częściach, ale również sprawdzenie jakiś niewinnych informacji.

O mediach społecznościowych eM chyba nawet nie powinna pisać, bo chociaż niektóre z nich próbują pomóc (np. tumblr pozwala na zablokowanie spoilerowych tagów), to i tak nie wszyscy ludzie tego przestrzegają. Z drugiej strony, nie ma się co dziwić, bo po szczególnie emocjonujących odcinkach, czy po przeczytaniu książki po której został kac książkowy trudno się opanować. A czasami ktoś naprawdę nie chce spoilerować, tylko mu się coś przez przypadek wymsknie, albo kogoś źle zrozumie (eM jest podręcznikowym przykładem takiej osoby) Po za tym, chyba nikt nigdy nie ustalił dokładnie ile czasu musi minąć, aby spoilery przestały być spoilerami. Ba! Chyba nawet nikt nigdy czegoś takiego nie stworzy. Ale to temat o którym eM napisze kiedy indziej.



Dlatego, jeżeli naprawdę chcecie uniknąć spoilerów:


  • pożegnajcie się z Internetem, dopóki nie zobaczycie/nie przeczytacie tego co chcecie zobaczyć/przeczytać. Co robić w międzyczasie?No, ten... Coś... Ciekawego? 
  • tradycyjne media? eM nie ryzykowałaby na Waszym miejscu!
  • ograniczcie swoje kontakty z innymi osobami. Przeprowadźcie naprawdę ścisłą selekcję tego z kim rozmawiacie i bądźcie pewni, że ta osoba wie o czym ma Wam nie mówić. 
  • rozmowy telefoniczne są dozwolone, aczkolwiek zamiast przywitania pamiętajcie, żeby przypomnieć osobie po drugiej stronie co się z nią stanie, jeżeli zaspoileruje. 
  • tak w ogóle, to najlepszym wyjściem byłoby zabarykadowanie się w domu. 
  • może nawet lepiej żeby był to Wasz pokój?
  • a najlepiej zawinąć się wtedy w w koc i udawać, że nas nie ma. 
  • dzięki temu można nadrobić zaległości książkowe. 
  • chociaż po przemyśleniu sprawy, to nawet w książkach są spoilery z książek innych autorów. 
W skrócie: ze spoilerami nie wygrasz. 
A przynajmniej eM nie podejmuje się tej walki. 

A może Wy macie jakieś skuteczne sposoby na spoilery? Dajcie znać!


Patrz! To też Ci sie może spodobać!

7 komentarzy:

  1. I jeszcze jak ma się złośliwe rodzeństwo, któremu się podpadnie to wszystko się może zdarzyć. Przeczytanie przez brata ostatniej strony w książce również :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tym eM nie pomyślała, ale na swoją obronę powie, że nie ma rodzeństwa, więc pewnie dlatego nie przyszło jej to do głowy.

      Usuń
  2. Kiedy ktoś mi spojleruje, czy to książki, czy seriale, mam go ochotę udusić. Świetny wpis, z humorem ;3
    Bardzo podoba mi się Twój blog, postaram się zaglądać częściej ;)
    http://papierowenatchnienia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tekst z humorem, bo kiedy do wyboru ma się płacz lub śmiech, to chyba jednak lepiej się pośmiać ;)

      eM wita w swoich skromnych progach i zaprasza częściej! :)

      Usuń
  3. Jeśli chodzi o mnie, to najbardziej nienawidzę spoilerów w zwiastunach filmów. Z resztą, po gigantycznym spoilerze w trailerze "Jak wytresować smoka 2", zupełnie przestałam oglądać zwiastuny, właśnie z obawy przed tym, że coś mi zdradzą.

    Nie lubię też "spoilerów" serwowanych przez samych autorów. To znaczy sytuacji, w której film lub książka zaczyna się od ostatniej sceny, a potem dowiaduję się, jak do tego doszło. No chyba, że pod koniec następuje twist, okazuje się, że ta ostatnia scena wcale nie pokazywała tego, co się na początku wydawało. Wtedy - i tylko wtedy - jestem w stanie wybaczyć autorowi taki spoiler.

    Co do ebooków - zgadza się. W przypadku papierowych książek ostatnia strona zawsze mnie kusiła, podczas czytania ebooka nie mam takiego problemu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spoilery filmowe to inny rodzaj zła. Masz rację, bardzo często zwiastuny mają sceny, które po obejrzeniu sugerują co się potoczy w jaki sposób. eM zupełnie o tym zapomniała. To naprawdę przykre, kiedy twórcy (a zapewne i promocja macza w tym palce), nie potrafią się bawić i robią takie cuda.

      O! Konstrukcja klamrowa (czy jak to tam się to fachowo nazywało)! Zazwyczaj nic eM do niej nie ma, bo w połowie książki zapomina, że coś takiego miało miejsce. Z filmami jest gorzej, to prawda. I eM całkowicie się zgadza z Tobą w temacie odpowiedniego wykorzystania tego manewru, bo w takim przypadku jak opisałaś, to może wyjść naprawdę dobrze!

      Z e-bookami jest trudniej przez przypadek coś podejrzeć, ale to nie znaczy, że eM od czasu do czasu nie zagląda na ostatnią stronę ;)

      Usuń
    2. Ze spoilerami w zwiastunach filmów, to jest jeszcze jeden problem - trailery nie są tworzone przez ludzi, którzy robili film, tylko przez "speców" od marketingu. Więc denerwują mnie podwójnie - nie tylko z powodu tego, że nie szanują mnie - widza, ale także pracy samych twórców filmu.
      Z drugiej strony doceniam odwrotną sytuację - kiedy wydaje się, że zwiastun coś spoileruje, a po obejrzeniu filmu okazuje się, że wprowadzał widza w błąd (tak było ostatnio np. w trailerach Civil War). Czyli trochę tak, jak przy tej kompozycji klamrowej (hehe, wiedziałam, że to ma jakąś fachową nazwę!).

      Aha, przypomniał mi się jeszcze jeden rodzaj spoilera. Kiedy czyta się recenzję filmu/serialu/książki opartej na faktach i recenzent zdradza zakończenie, stwierdzając, że to przecież nie spoiler, bo opisuje coś, co stało się naprawdę i o czym można przeczytać np. na Wikipedii. Rzecz w tym, że dla kogoś, kto nie znał wcześniej danej historii i jej zakończenia - taka informacja będzie spoilerem.

      Usuń