Po tym jak scenariusz Przeklętego Dziecka okazał się jednym wielkim nieporozumieniem, które  nie ma prawie nic wspólnego z klimatem św...

Wszyscy kochają Niuchacza, czyli porozmawiajmy o Fantastycznych Zwierzętach

/
0 Komentarze

Po tym jak scenariusz Przeklętego Dziecka okazał się jednym wielkim nieporozumieniem, które  nie ma prawie nic wspólnego z klimatem świata Harry'ego Pottera, eM starała się nie nastawiać w jakikolwiek sposób do kolejnego w tym roku powrotu do świata magii stworzonego przez J.K. Rowling. 

Całe szczęście, nie było się czym martwić. 
Może i eM nie oszalała na punkcie tego filmu, ale Fantastyczne Zwierzęta i jak je znaleźć są historią na którą Potteromaniacy czekali. 

Zacznijmy od tego, że tym razem naprawdę można poczuć, że to Rowling maczała palce w tworzeniu tego filmu. W pewnym momencie eM nawet ochrzaniła się w duchu za to, że nie przeczytała najpierw książki, po czym dopiero po chwili zorientowała się, że takowa nie istnieje.

To znaczy istnieje wydany scenariusz (PIĘKNIE wydany scenariusz, eM trzyma kciuki, żeby polska wersja była równie piękna!), ale wiecie, to nie to samo.
Po za tym eM nie podchodzi do scenariuszy ze świata Pottera bliżej niż na odległość kija. A przynajmniej na razie.

Trauma po Przeklętym Dziecku pozostała. 

Spokojnie Newt,tym razem nie trzeba pić, żeby wciągnąć się w historię. 

Fantastyczne Zwierzęta próbowały przekonać do siebie eM jeszcze zanim znalazły się w kinie. Bo kiedy eM widzi:
  • świat, który zna i kocha, 
  • rozbudowanie go, dzięki nowym, STARSZYM bohaterom,
  • Nowy Jork w magicznej wersji, 
  • 1926 rok. 
to eM jest kupiona. 
A wtedy musi bardzo uważać na swoje serduszko, żeby nie zostało szybko złamane przez twórców lub ludzi zajmujących się promocją, którzy nie znają słowa SPOILER. 

Tym razem serce eM jest całe i nadal zachwycone. 
Może i nie był to najlepszy film w tym roku, może i ma swoje problemy (po co używać różdżki skoro można biegać?), ale to co można było zobaczyć wystarczyło, żeby naprawdę czekać na kolejną część. A raczej części, bo miała być trylogia, a chodzą słuchy, że będzie z tego coś więcej. 
eM nie ma zamiaru na to narzekać. 

Ale co z historią, zapytacie się? 

Myślicie, że wszystkie najlepsze sceny zostały już pokazane w zwiastunach i nic Was nie zaskoczy?
Ha! I tu się mylicie.

Uśmiech dla Newta? Zawsze! 
Oczywiście podstawę stanowi to, czego od początku mogliście się spodziewać.
Czyli przeuroczego Newta, który biega po Nowy Jorku, bo musi złapać swoje zwierzątka (bo tak mu przez przypadek, no wiecie. Uciekły. Każdemu może się to zdarzyć!) przy okazji zaprzyjaźniając się z ciekawymi ludźmi, wspólnie przeżywając przygody i zabawne sytuacje.
Gdyby Fantastyczne Zwierzęta opierały się jedynie na tej historii, to mielibyśmy przeuroczą bajkę.

Jest jeszcze druga, mroczniejsza strona o której lepiej w tym momencie nie opowiadać.
Czemu? Jeżeli jeszcze nie oglądaliście filmu (jeżeli jesteście fanami Pottera, to czemu tak się stało?), lepiej będzie, jeżeli sami ją odkryjecie.

Musicie być gotowi na poznanie innego podejścia do magicznego świata.
Zarazem jednak, pamiętajcie nauki Szaloonokiego Moody'ego (STAŁA CZUJNOŚĆ!) i wypatrujcie do nawiązań do wydarzeń, które dopiero będę miały miejsce.

eM ma nadzieję, że rozumiecie o co chodzi.
I w tym przypadku jest już mroczniej. Straszniej. Można nawet napisać, że trochę niebezpiecznie.


Prawdziwa gwiazda Fantastycznych Zwierząt z jakimś podglądającym go facetem.
 
I lepiej się nie pytajcie, którego z bohaterów eM polubiła najbardziej, bo nie jest w stanie odpowiedzieć na to pytanie. 
Oczywiście, na niewielkie prowadzenie wysuwa się Newt, który jest przeuroczy, prze kochany i niech tylko ktoś mu (albo jego zwierzakom) spróbuje zrobić krzywdę, to będzie miał do czynienia z eM. 

Ale jeżeli spróbujecie tknąć Kowalskiego, Tinę czy Queenie, to też nic dobrego Was nie spotka. 
eM już dawno nie oglądała tak cudownej ekipy na ekranie kina! 

Wspaniale prezentowała się również część bohaterów niezwiązana tak mocno z Newtem. eM była pod wrażeniem postaci Percivala (wink wink) Gravesa, bo zazwyczaj kiedy widzi na ekranie Colina Farrela kręci nosem. 

Dla eM jednak, równie ważne były tytułowe Fantastyczne Zwierzęta, które zostały tak pięknie przedstawione, że eM musiała sobie przypominać, że niestety, nie są prawdziwe. Każde z nich jest wyjątkowe, ale coś je tak naprawdę łączy (oprócz tego, że żyją w walizce Newta). Wszystkie są mądre na swój sposób. I żadne z nich z własnej woli nie chce nikomu zrobić krzywdy, one po prostu nie rozumieją pewnych zachowań. 

Chociaż gdyby były to dajcie eM Niuchacza, wiecie, już grudzień jest. 

Co innego ludzie. 

Istnieje prawdopodobieństwo, że eM tak  właśnie wygląda, kiedy zajmuje się Zaklepańcami. 

Fantastyczne Zwierzęta i jak je znaleźć, mogą się wydawać zwykłą historią ze świata Harry'ego Pottera. Skokiem na kasę po kilku latach ciszy. Tak nie jest. 

Chociaż część filmu wydaje się bajkowa, to zobaczycie tam też świat pełen uprzedzeń, gdzie człowiek potrafi ranić innych tylko ze względu na swoje poglądy. 
A jeżeli zastanawiacie się, dlaczego to Newt i jego zwierzyniec zostali wybrani na kolejnych bohaterów Rowling, to prostu obejrzyjcie ten film. Wtedy zaczniecie rozumieć Magizoologa dlaczego tyle czasu poświęca swoim podopiecznym. Zrozumiecie, że bardzo często zwierzęta są o wiele lepsze od ludzi. 


Z innych informacji: no dobrze, jeżeli nie Niuchacza, to eM z chęcią przygarnie walizkę Newta. Czy wy też czujecie ten potencjał na gromadzenie tam książek? 


Patrz! To też Ci sie może spodobać!

Brak komentarzy: