Wszyscy dobrze wiecie (a jeżeli nie wiecie, to się właśnie dowiecie) , eM uwielbia wszelkiego rodzaju listy. Wypunktowania zresztą te...




Wszyscy dobrze wiecie (a jeżeli nie wiecie, to się właśnie dowiecie), eM uwielbia wszelkiego rodzaju listy. Wypunktowania zresztą też. Dlatego w swojej wspaniałomyślności i braku czasu na pisanie czegoś, co zazwyczaj przeradza się w wpis, którego nikt nie jest w stanie przeczytać, bo jest po prostu na to za długi, eM postanowiła stworzyć nową serię wpisów. Oczywiście, jeżeli jest to seria, to wiadomo, że trzeba trzymać kciuki, żeby przetrwała więcej niż jeden odcinek.
Ale spokojnie!

Z założenia xeM ma na celu odpowiedzenia na Wasze pytania, które eM znajduje w komentarzach czy to na blogum czy na facebooku.
Tak, jak dobrze pójdzie eM opowie Wam o swoich ulubionych Zaklepańcach. Kiedyś. 

Dodatkowo, jest to szansa dla eM, żeby lepiej poznać Was! Dlatego eM zachęca do tworzenia mini list w komentarzach. 

Dzisiaj na tapecie: Ulubione serie, na których zakończenie jeszcze chwilę (albo więcej niż chwilę) trzeba będzie poczekać.
eM nie jest w stu procentach pewna, czy po ich zakończeniu nadal będą jej ulubionymi seriami. Jednak teraz eM nie może się doczekać, kiedy pojawią się ich kolejne części i zapewne zrobi wszystko, żeby w dniu premiery dostać je w swoje łapki. 

I jak na razie to się najbardziej liczy. 
Kolejność przypadkowa.


Czas Żniw
Samantha Shannon
Czas Żniw II Zakon mimów II The Song Rising II Część 4 II Część 5 II Część 6 II Część 7



Jeżeli ktoś się pyta o serie książek, którą eM mogłaby polecić, to bez chwili zastanowienia, eM wciska tej osobie Czas Żniw. W międzyczasie powie coś o świetnie zaplanowanym i stworzonym świecie (a przy okazji mocno skomplikowanym), o głównej bohaterce, która mimo, że jest nastolatką, to ma głowę na karku i o pewnym głównym bohaterze, który idealnie wpasowuje się w typ eM (i jest przez nią zaklepany). Wspomni też o intrygach, zagadkach. 

Tylko kiedy ten ktoś zacznie pytać o szczegóły, eM ucieknie zasłaniając się brakiem czasu (nie to, żeby to było coś zaskakującego)
Bo eM nie jest w stanie sobie przypomnieć wszystkich ważnych rzeczy z Czasu Żniw. A mimo wszystko uwielbia obie części i nie może doczekać się trzeciej. 

To oczekiwanie, przypomina jej trochę czekanie na kolejne części Harry'ego. 
Dobrze jest czasami na coś poczekać. Prawda?


Szklany tron
Sarah J. Maas
Zabójczyni II Szkalny tron II Korona w mroku II Dziedzictwo ognia II Królowa cieni II
Empire of Storms II Część 6



Jeżeli śledzicie bloga eM jakiś czas, to wiecie, że eM po przeczytaniu pierwszej części była negatywnie nastawiona do serii pani Maas. To przypadek spowodował, że eM przeczytała kolejne części i zobaczyła, że to ta pierwsza część (no i może zbiór opowiadań) odstaje od reszty, a nie odwrotnie. I całe szczęście. Bo eM straciłaby możliwość poznania całkiem sensownej historii i wspaniałych bohaterów. eM ma tu na myśli tych, których poznajemy w trzeciej, a także kolejnej części. Historia też nabiera rozpędu i z każdym kolejnym tomem lepiej poznajemy świat, który jest dużo ciekawszy, niż sugerowałaby to pierwsza część.

Shades of  Magic
V.E. Schwab
A Darker Shade of Magic II A Gathering of Shadows II Conjuring of Light



Patrzcie! Jedyna seria w zestawieniu, która (jeszcze, eM ma nadzieję) nie została wydana w Polsce! Dlatego eM grzecznie nie będzie o niej więcej opowiadała. Tylko przekieruje Was od razu do jej opinii o pierwszej części (tam wyżej!). Drugą część eM też już przeczytała, nadal kocha bohaterów (wszystkich! I alternatywne światy też! I płaszcz Kella!), chociaż czuć było, że syndrom drugiej części nie jest jej obcy. eM ma nadzieję, że trzecia część wyjdzie szybko i będzie tak samo cudowna. 
Chociaż z drugiej strony eM nie jest pewna, czy jest przygotowana na zakończenie. 

Nie wie czy kiedykolwiek będzie. 

Mroczne Intrygi 
Cassandra Clare
Pani Noc II Lord of Shadows II The Queen of Air and Darkness



Miało być krótko, a wcale tak krótko nie było. Dlatego jeżeli znacie twórczość Clare, to wiedzcie, że gdyby eM miała wskazać serię z Nocnymi Łowcami, którą lubi najbardziej, w tym momencie byłyby to Mroczne Intrygi. Pani noc ma wszystko to, czego się można się spodziewać po serii Clare, ale spokojnie, ma też kilka asów w rękawie.

A teraz Wasza kolej!
Dajcie znać jakie są Wasze ulubione serie, na których zakończenie musicie jeszcze poczekać (i tak, eM doskonale rozumie jak jest Wam ciężko!).

Okładka oryginalna, bo znalezienie polskiej w dobrej rozdzielczości graniczy z cudem. Chociaż też jest piękna! eM nadal ma problem z...


Okładka oryginalna, bo znalezienie polskiej w dobrej rozdzielczości graniczy z cudem.
Chociaż też jest piękna!

eM nadal ma problem ze zrozumieniem postaci Celaeny Sardothien (patrzcie, eM napisała jej imię i nazwisko bez sprawdzania. Sukces!). Najpierw myślała, że chodziło o styl i nieopierzenie autorki, jednak po przeczytaniu zbioru opowiadań, których akcja dzieje się przed wydarzeniami Szklanego tronu eM jest pewna, że po prostu nie lubi w jaki sposób Celaena została scharakteryzowana w czasach przed Koroną w mroku

Poszczególne cechy charakteru są w porządku, bo można mieć trudne dzieciństwo (w rozumieniu bycia trenowaną na najlepszą zabójczynię kiedykolwiek), wykonywać szalenie trudne misje z których można nie wrócić żywym, a przy okazji mieć super poczucie humoru, uwielbiać książki i ładne sukienki. 

Tylko w wykonaniu głównej bohaterki Szklanego Tronu wychodzi to strasznie irytująco. I tak samo jest niestety w Zabójczyni. A szkoda, bo historie same w sobie są szalenie ciekawe. Kiedy eM już wie co się stanie w kolejnych tomach (a chciałaby Wam przypomnieć, że czytała już również The Queen of Shadows (Królową Cieni) i było cudnie!), zmienia to trochę perspektywę z jakiej ocenia Zabójczynię Adarlanu i przez to nie może się nadziwić w jaki sposób wyszła na ludzi w trzeciej części. 

No dobra, eM doskonale wie czemu tak się stało, ale nie chce Wam zaserwować spoilerów. Doceńcie to! 

W każdym razie, kiedy już wszyscy doskonale wiedzą jaką niechęcią eM darzy Celaenę sprzed Korony w mroku, przejdźmy do historii. 

Na szczęście dla Autorki, wszyscy fani Szklanego tronu powinni przeczytać ten zbiór opowiadań. Oczywiście, szczególnie powinni to zrobić Ci, którzy są bardzo ciekawi jak wyglądało życie głównej bohaterki przed zamknięciem jej w kopalni soli. Jednak znajomość opowiadań przydaje się przede wszystkim, kiedy chodzi o bohaterów, którzy w nich występowali, a następnie pojawili się na stronach serii. Wiedza niekoniecznie potrzebna, ale kiedy eM czytała czwartą część, miała wrażenie, że jeżeli chodzi o jedną postać, to narrator nie pisze nam wszystkiego. I miała racje, bo po przeczytaniu Zabójczyni, eM lepiej zrozumiała jej relację z Celaeną. A plotki głoszą, że w kolejnych częściach serii pojawi się jeszcze kilka znajomych twarzy, więc warto jest być przygotowanym.

No i nie zapominajmy, że w końcu możemy poznać Sama. Co mogło być głównym powodem napisania przez Sarah J. Maas tych opowiadań. Tylko tak samo jak charakterystyki Zabójczyni, eM nie kupuje Sama. I naprawdę nie wie, czemu większość fandomu tak się nim zachwyca. eM zdaje sobie sprawę, że opowiadania samą swoją formą wskazują na to, że będzie krótko i na temat, ale patrząc na Zabójczynię jako całą (a raczej większość) historii Celaeny i Sama, to ma się uczucie, że ich relacja jest wymuszona. A przynajmniej eM ma takie odczucia.

Zabójczyni pozycją, którą bez dwóch zdań powinni zainteresować się fani jest Szklanego Tronu, jednak pamiętajcie, że jeżeli tak jak eM nie podobała się Wam pierwsza część, możecie zgrzytać zębami.
Jeżeli o chodzi o to, kiedy powinniście przeczytać nowelki, to eM ma dwie propozycje: zgodnie z datą wydania, czyli przed Dziedzictwem ognia, a już na pewno przed Queen of Shadows. Wierzcie, eM dobrze radzi.
Za to eM nie jest przekonana, czy dobrym pomysłem byłoby czytanie opowiadań przed przeczytaniem pierwszej części. Jeżeli będziecie mieli relacje z tą serią takie jak eM, to możecie się tylko jeszcze bardziej zniechęcić.

A teraz pytanie do Was, może niezbyt związane akurat z tą częścią.
Jak bardzo kochacie Rowana? 

To jest ten moment w którym eM poważnie się zastanawia nad tym w jaki sposób jej mózg ocenia książki i dlaczego podpowiada jej, żeby po ...


To jest ten moment w którym eM poważnie się zastanawia nad tym w jaki sposób jej mózg ocenia książki i dlaczego podpowiada jej, żeby po kilku latach wzięła się z kolejne części tych, które pierwsze części jej się podobały, ale jakoś opinie o kolejnych nigdy do niej nie przemówiły, albo miała o nich zupełnie inne wyobrażenie. Czy jakoś tak. 

Czy jest jakiś konkurs na najbardziej złożone zdanie? Jeżeli tak to eM z chęcią weźmie w nim udział z pierwszym zdaniem tego posta jako kandydatem. 

No dobra, coraz częściej wychodzi na to, że przy wybieraniu kolejnych książek do czytania nie należy kierować się swoim mózgiem a przeczuciem. 

eM nie ma pojęcia jak to się stało, że tyle zwlekała z przeczytaniem Scarlet, bo patrząc na opinię o Cinder (pisanie na blogu swoich opinii w końcu się na coś przydało!), to eM była całkiem zadowolona z lektury. 

Chociaż może to i lepiej? Dzięki temu eM nie musiała zbyt długo czekać, żeby dowiedzieć się jak to się wszystko kończy. A czekała miesiąc na ostatnią część i było ciężko, dziękuje bardzo za troskę!

Ale przejdźmy do konkretów.

Po przeczytaniu Cinder, eM bardzo chciała się dowiedzieć co się dalej stało z główną bohaterką. No dobrze, może miało to coś wspólnego z pewnym przyszłym cesarzem, ale czego innego się po niej spodziewaliście?

Niestety, jakimś dziwnym trafem, ubzdurało jej się, że Scarlet jest książką o zupełnie innej bohaterce z tego samego świata (co jest akurat prawdą) i nie będzie w niej zbyt dużo Cinder, którą eM polubiła, zaakceptowała i jak już kiedyś pisała, nawet nie miała ochoty przywalić kapciem za decyzje, które podejmowała.

Oczywiście eM się myliła, dlatego jeżeli jeszcze nie jesteście pewni, czy chcecie zobaczyć co się dzieje dalej, czytajcie uważnie!

Scarlet, tak jak pozostałe części serii wprowadza nowych bohaterów, ale nie zapomina o tych, których już poznaliśmy i pokochaliśmy. Dzięki temu wszyscy wygrywają, bo przy takiej różnorodności bohaterów i ich związków eM jest przekonana, że każdy znajdzie coś dla siebie.

Szczególnie, że historia każdej z tytułowych bohaterek wzorowana jest na dobrze znanej baśni. I wzorowana to słowo klucz. Szczególnie, kiedy większość z nich nie czeka bezczynnie na księcia z bajki, a wręcz czasami ratuje swojego wybranka z opałów. Każda z nich jest inna, ale wszystkie są silne. Nie boją się działać, chociaż sytuacje w których się znajdują są trudne.

Jeżeli ktoś się zastanawia, którą eM najbardziej lubi, to chyba oczywiste, że Cress. I Kapitana Thorne'a (który strasznie przypomina Kapitana Hooka z OUAT) eM też lubi. W końcu eM jest mentalną Roszpunką, a to zobowiązuje.

Wyjaśnijmy sobie pewną sprawę. eM może i często kręci nosem, kiedy czyta kolejną historię w której potrafi wszystko przewidzieć, ale kiedy autor dorzuci jej motyw albo wątek, którego się nie spodziewała, albo zrobi to w sposób, że eM z ciekawością będzie śledziła dalsze losy bohaterów to proszę bardzo. Niech będzie przewidywalne. I tak jest z Sagą Księżycową. Gdyby eM stworzyła ankietę w której mielibyście przewidzieć jak się skończy ta historia, eM jest przekonana, że moglibyście przewidzieć przyszłość.

Damn. Czytanie przewidywalnych książek to jak przepowiadanie przyszłości.
I takim sposobem eM doszła do wniosku, że nie chciałaby przepowiadać przyszłości. Nigdy. Dajcie jej coś ciekawszego jako supermoc.

A tak na serio. Marissa Meyer stworzyła ciekawą historię, której szkielet zbudowała na podstawie wszystkich znanych i lubianych baśni, dlatego oprócz obserwowania poczynań bohaterów, możemy również szukać motywów, które już dobrze znamy, ale w trochę innym wykonaniu. Bo bardziej interesujące jest, gdy bohaterka zgubi na balu stopę zamiast pantofelka, a Roszpunka została zamknięta  w satelicie krążącym wokół ziemi.

No i nie zapominajmy o magii, którą eM ma wrażenie, że Marrisa Meyer posypała całą historię tak jak ozdabia się obrazek brokatem. Delikatnie, ale z zamysłem.
Oprócz typowej dla YA ostatnimi czasy tyranii i walki o odzyskanie wolności, Saga księżycowa porusza problem chorób psychicznych. Może i w niewielkim stopniu, ale jednak.

Saga księżycowa jest serią, którą koniecznie powinni przeczytać fani serialu Once Upon a Time i eM jest nadal w szoku, że wydawnictwo postanowiło nie wydawać kolejnych części po polsku. Wielka szkoda. Szczególnie, że jako całość, seria idealnie równoważy akcje, romans i humor. Nie podoba Ci się któryś wątek? Spokojnie, za kilka stron wrócisz do tego, który Ci się spodobał.
No dobrze, może i były momenty w których wydawało się eM, że autorka się powtarza, ale w ogólnej ocenie może jej to wybaczyć.

To nie jest idealna historia, ale czyta się ją dobrze, więc jeżeli macie możliwość, zapoznajcie się z Sagą księżycową.

Będzie fajnie!

Pytanie do Was: Jakie są Wasze ulubione historie z baśniowymi motywami?
Dla eM nadal numerem jeden jest Wybrana

eM nie wie co się dzieje. I nie, nie jest to kwestia tego, że leży już drugi dzień pod kołdrą i kuruje swoje potrójne zapalenie (oskr...



eM nie wie co się dzieje.
I nie, nie jest to kwestia tego, że leży już drugi dzień pod kołdrą i kuruje swoje potrójne zapalenie (oskrzeli, tchawicy i krtani). Tak, eM musiała o tym znowu napisać, bo nadal jest pod wrażeniem, że coś takiego istnieje i że jakimś cudem to wyhodowała.

W ciągu tygodnia, świat mógł obejrzeć zwiastuny trzech najbardziej oczekiwanych filmów tego roku. A przynajmniej najbardziej oczekiwanych przez eM. 

I tu pojawia się pytanie: czy wytwórnie się zmówiły, czy był to jedynie przypadek (eM jakoś nie chce się wierzyć w tę drugą wersję)?
Nie roztrząsając tej kwestii dłużej (chociaż eM by bardzo chciała), eM prezentuje Wam zwiastuny.
Chociaż pewnie wszyscy, którzy są najbardziej zainteresowani już je widzieli, ale eM postanowiła wtrącić swoje trzy grosze o tym, co o nich sądzi.
No dobra, eM musiała to z siebie wyrzucić, bo by wybuchła. 

Tak, eM ma nadzieję, że wszystkie poniższe zwiastuny nie prezentują wszystkich najlepszych scen z filmów. 
Rogue One
Data premiery (Polska): 23 grudnia 2016


Po pierwsze, eM nie zamierza używać polskiej wersji tytułu tego filmu (Łotr jeden), ponieważ uważa, że jest to jeden z najgorzej przetłumaczonych tytułów filmowych w historii. Zaczynając od tego, że eM jest przekonana, że One w tytule nie odnosi się do liczby, a Rogue nie ma jedynie negatywnego wydźwięku. 
Ale porozmawiajmy o milszych rzeczach.

eM jakoś ominął szał Gwiezdnych Wojen. Obejrzała wszystkie, a co więcej, nawet jej się podobały (a szczególnie stylówy Padme #eMnosiłaby). Jednak nigdy nie było to coś na co wyczekiwała z utęsknieniem. Na Przebudzeniu Mocy eM była i nawet miała o nim napisać, bo to kawał dobrej rozrywki, ale wiecie jak to z eM bywa. Jak dobrze pójdzie, to napisze o tym za dwa miesiące. 

Dlatego eM była zdziwiona, kiedy zobaczyła zwiastun Rogue One, bo nie spodziewała się, że tak ją może zaciekawić. eM nie wie, czy to kwestia montażu, czy obsady (heloł, Diego Luna? W obsadzie radośnie biega też Hannibal Mads, więc wiecie), czy jakieś dziwne, odległe podobieństwo do historii takiej jednej, którą nazywali Kosogłosem

Może być to też kwestia tego, że eM lubi robić ludziom na złość. A część fanów Gwiezdnych Wojen (tak, szczególnie męska część), nie może przetrawić tego, że po raz kolejny, to kobieta będzie główną bohaterką filmu. eM nawet nie ma siły komentować tego. Ważne, że w końcu ktoś zdał sobie sprawę, że dziewczyny też chcą popatrzeć jak to ich koleżanki kopią tyłki tym złym i ratują z opałów swoje drugie połówki.

Panowie, patrzcie i uczcie się.
I nie marudźcie. 

Z resztą zwiastuny mają to do siebie, że nie do końca pokazują to co się będzie działo w filmie. Przypomnijcie sobie zwiastun Przebudzenia Mocy. Dobra, eM i tak chce, żeby Jyn pokazała kto tam rządzi. 
I chociaż eM też należała do grupy osób, która była przekonana, że Jyn może okazać się matką Rey, jednak ta teoria została już obalona przez twórców. To taka ciekawostka, gdyby ktoś się nad tym zastanawiał.

Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć
Data premiery (Polska) : 18 listopada 2016




Gdyby eM mogła piszczeć, to prawdopodobnie na grałaby Wam ten dźwięk i zostawiła jako jedyny komentarz dotyczący najnowszego filmu ze świata Harry'ego Pottera
Z jednej strony, eM wolałaby, żeby była nim historia Huncwotów i pierwszego Zakonu Feniksa. Albo coś o Założycielach Hogwartu. O! Albo historia Dumbledore'a!


Jednak po obejrzeniu tego zwiastuna, eM cieszy się, że dostanie coś takiego. I to coś zapowiadającego się tak dobrze! Bo czy czegoś w tym zwiastunie brakuje? Jest główny bohater, który jest odrobinę starszy niż nasze sławne trio, a co za tym idzie, jego historia też powinna być poważniejsza. Chociaż kiedy eM widzi Eddie'ego jako Newta to ma ochotę go przytulić i nigdy nie wypuszczać. Mamy też czasy przed wydarzeniami, które wszyscy dobrze znamy, ba! Nawet nie wiemy dokładnie o czym będzie ten film. Dodajmy do tego nową kulturę czarodziejów, bo amerykańską i powiedzcie eM, czy coś może pójść źle?

Może. Wszystko.
Ale eM i tak pójdzie na każdy film.
Sentyment w wykonaniu jest straszny, szczególnie dla jej portfela.

Doctor Strange
Data premiery: Listopad 2016



Benedict Cumberbatch.
To chyba najlepiej wyjaśnia, czemu eM czeka z niecierpliwością na ten film.

No, ale jeżeli ktoś woli inną wersję, to proszę bardzo.

Kto nie chciałby zobaczyć filmu, w którym Sherlock walczy z Hannibalem?
A tak na serio, to byłaby ciekawa walka, gdyby Sherlock mógł się zmierzyć z Hannibalem. Jak myślicie, kto by wygrał?

Po za tym, kolejny utwór poruszający temat światów równoległych.

eM została sprzedana, kupiona i nie może się doczekać, kiedy zobaczy ten film.


A Wy?
Jakich filmów nie możecie się doczekać w tym roku?
I dajcie znać co myślicie o tych zwiastunach!

Istnieje spore prawdopodobieństwo, że są osoby, które są w stanie napisać lepszy poradnik o przejmowaniu władzy nad światem niż ten, któr...


Istnieje spore prawdopodobieństwo, że są osoby, które są w stanie napisać lepszy poradnik o przejmowaniu władzy nad światem niż ten, który za chwilę przeczytacie. 

I pewnie mają rację, bo chociaż pojawiają się głosy, że zaklepywanie jest przejawem chęci przejęcia władzy nad światem, to eM się na to nie pisze.
Winicie za to lenistwo połączone z prokrastynacją. I chroniczny brak czasu.

Po za tym, popatrzcie jak skończyli Ci którzy próbowali w różnych książkach, serialach czy filmach.
Większość z nich straciła życie. Część została zamknięta w odosobnionym miejscu (czasami z problemami psychicznym większymi niż przed próbą opanowania świata).
A część przeszła na stronę dobra, żeby pokonać większego wroga po czym tam już została.

Dlatego eM postanowiła zaprezentować Wam krótki poradnik, co powinniście zrobić, jeżeli mimo wszystko chcecie spróbować swoich sił w czymś, czego nie udało się dokonać największym złoczyńcom w historii literatury, seriali czy filmu. Tymczasowego panowania nad światem eM nie zalicza jako sukcesu.

Kiedy już Wam się uda, pamiętajcie kto Wam podpowiadał.
Własne państewko, wraz z pięknym pałacem z dużą garderobą, wypełnioną po sufit ładnymi ubraniami, a także zapewnienie pierwszeństwa w zaklepywaniu będzie wystarczającym podziękowaniem.

Zaczynajmy.
żródło



  • Po pierwsze musisz mieć plan. Plany są dobre. Nie, stwierdzenie, że chcesz przejąć władzę nad światem nie jest planem. Dodatkowo, oprócz podstawowej wersji, stwórzcie kilka dodatkowych, bo eM od razu powie Wam z pewnością, że pierwsza nie wypali. Drugi pewnie też nie. Najlepiej byłoby, gdybyście cały czas udoskonalali plan, bo nigdy nie wiecie, kiedy urodzi się jakiś Wybraniec i zacznie krzyżować Wam plany. Dlatego im więcej opcji, tym lepiej!

  • Optymalnym wyjściem byłoby, gdyby istniał również jakiś konkretny powód, czemu chcecie przejąć władzę. Podreperowanie swojego ego nie jest powodem, a przynajmniej nie takim, który możecie oficjalnie rozgłaszać. Im lepszy powód, tym więcej ludzi Was wesprze. A jak wiadomo, lojalni wspólnicy czasami się przydają, bo niestety, ale trudno jest być w kilku miejscach jednocześnie.

  • Kiedy będziecie wybierali swoich wspólników lub współpracowników sprawdźcie ich zdolności umysłowe. Nierozgarniętych popleczników zdobyć jest dużo łatwiej, ale warto zainwestować czas, miłe słowa i może jakieś dodatkowe benefity dla tych mądrzejszych? Pamiętajcie, że im gorzej Wasz plan zostanie wykonany, tym częściej będziecie musieli go zmieniać. I tym więcej sami będzie musieli robić, a przecież musicie jakoś wyglądać.
    Bycie przyszłym Władcą Świata zobowiązuje.

  • Skoro o wyglądzie mowa, to czarny jest problematycznym kolorem, jeżeli chodzi o stylówę. Z jednej strony jest praktyczny, nie widać na nim krwi i innych plam, większość wygląda w nim dobrze, ale wystarczy jedno spojrzenie na Was i już wszyscy wiedzą, że coś knujecie. Serio. Dlatego eM na waszym miejscu zaczęłaby czerpać inspirację z innych miejsc. Może róż?

  • Bądźcie mili dla Waszych wspólników i wykonawców Waszej woli. Napady gniewu i agresji mogą być niezłe jako krótkoterminowe narzędzie zarządzania zasobami ludzkimi, ale w długim okresie może się to na Was odbić. Nie chodzi o to, żebyście ich zagłaskali, o nie! Musicie być respektowani, ale od czasu do czasu możecie im upiec przepyszne ciasteczka, prawda? Kto nie lubi dostać czegoś dobrego do zjedzenia?

  • NIE! Nie możecie wsypywać trucizny do ciasteczek za każdym razem, kiedy wydaje Wam się, że ktoś Was zdradził! Opanujcie paranoję!

  • Uważajcie na Wybrańców (a ostatnimi czasy Wybrańczynie), szesnastolatków (i szesnastolatki), którym wydaje się, że mają z Wami osobiste porachunki do załatwienia (młodzież w dzisiejszych czasach!). W grupie ryzyka znajdują się również Wasi starzy przyjaciele, dawne (lub obecne) miłości, które chcą Waszego powrotu na jasną stronę mocy (pamiętajcie, to Wy macie ciasteczka!). Dawni mentorzy też mogą być problematyczni, ale starajcie się ich nie zabijać. Zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie chciał dokończyć to, czego oni nie skończyli.

  • Wracając do planu. Z jednej strony, Wasze najbliższe otoczenie powinno wiedzieć mniej więcej jaki macie plan, żeby mogli z Wami/dla Was pracować. Z drugiej strony, kiedy ujawnicie zbyt dużo też nie jest dobrze. Szczególnie pamiętajcie o tym, żeby nie wygadać się swojemu największemu przeciwnikowi. Zwłaszcza, kiedy dzielą Was minuty od pozbycia się go. Nie dość, że tracicie czas, to Wybraniec wykorzysta plany przeciwko Wam. I po co planować od nowa? Niech to będzie niespodzianka dla niego!

  • Jeżeli jednak nie wytrzymacie i wygadacie się, spróbujcie rozproszyć Wybrańca ciasteczkami (bez trucizny!) i kotkami. Małymi, słodkimi kotkami, które wszyscy kochają.
  • Dowiedzieliście o przepowiedni, która zwiastuje Wam koniec kariery w sektorze panowania nad światem? Nie wpadajcie w panikę. Oddychajcie głęboko. Lepiej? Postarajcie się nie zwracać na nią uwagi, a już na pewno nie próbujcie robić wszystkiego, żeby jej zapobiec. Przepowiednie są sprytne i zazwyczaj im bardziej chcecie zmienić to co się stanie, tym szybciej wypadniecie z gry.
    Dlatego ręka na pulsie i do przodu!

  • Żeby ludzie nie byli do Was od razu uprzedzeni (mówienie od razu, że chcecie przejąć władzę nad światem nie jest najlepszym pomysłem, ludzie nie lubią jak się nimi rządzi. Nawet tematyczne weekendy nie pomogą!), postarajcie się zbudować pozytywny PR wokół siebie. Nie macie pomysłu? Wcześniej wspomniane ciasteczka, czy kotki mogą być dobre na początek
Oczywiście, lista jest otwarta, bo chyba nikt nie jest w stanie stworzyć idealnego przepisu na przejęcie władzy nad światem.

źródło

Prawda?
Dodalibyście od siebie jakąś radę? 

Muzyczny Spam eM to cykl, który będzie się pojawiał co jakiś czas na blogu. Założenie jest takie, że będzie to kopalnia piosenek dla W...


Muzyczny Spam eM to cykl, który będzie się pojawiał co jakiś czas na blogu. Założenie jest takie, że będzie to kopalnia piosenek dla Was, a zarazem eM nie zapomni już nigdy jaki tytuł miała piosenka, której słuchała kilka miesięcy temu.

Wszyscy wygrywają!

Przy okazji, eM ma nadzieję, że w komentarzach będziecie dzielili się z nią swoimi ulubionymi kawałkami. Nigdy nie wiadomo, kiedy dopadnie Was nowa ulubiona piosenka. 

Kolejność przypadkowa.

Rudimental- Lay It All On Me feat. Ed Sheeran



Taylor Swift- Wildest Dreams


Halsey- Control


TOKiMONSTA- Put It Down feat. Anderson .PAAK & KRNE


Disclosure- Magnets feat. Lorde

Okej, niech eM ktoś wytłumaczy, dlaczego nikt jej wcześniej nie uświadomił jak cudowna jest ta książka?  To, że przez wielu zal...




Okej, niech eM ktoś wytłumaczy, dlaczego nikt jej wcześniej nie uświadomił jak cudowna jest ta książka? 

To, że przez wielu zaliczana jest do klasyki i jest na wielu listach książek-których-musisz-przeczytać nie liczy się jako uświadamianie. Zachwyty blogosfery wszelakiej też nie, bo wiadomo jak to bywa z blogosferą (w tym z samą eM, żeby nie było!). 

Jak to możliwe, że zabrała się za nią dopiero, kiedy wydano ją w pięknej okładce, a do zakupu wręcz  została zmuszona przez koleżankę, która tak samo jak eM kocha pięknie wydane książki?

Teoretycznie nie powinno się oceniać książki po okładce, ale drogie Wydawnictwa, jeżeli chcecie, żeby ludzie czytali Wasze książki, popracujcie nad okładkami!
Chociaż może nie tyle ludzie będą czytali te książki, co kupowali, ale kto by się przejmował, ważne, żeby hajs się zgadzał.

eM zazwyczaj ma problem z zabraniem się do czytania czegoś, co jest powszechnie uznaną klasyką. Możliwe, że to przede wszystkim wina (chociaż czy można nazwać to winą?) lektur szkolnych, których czytanie zbyt często było jedynie obowiązkiem. Owszem, zdarzały się lektury ciekawe, w których można było znaleźć coś ciekawego dla siebie (nie tylko dobrą ocenę), jednak były one w mniejszości.

Dlatego eM była przygotowana na ciężką lekturę, kiedy szykowała się do przeczytania Zabić drozda. Dodajmy do tego, że książka ta dostała Nagrodę Pulitzera, z którą ostatnio eM też nie po drodze.

Całe szczęście eM może z czystym sumieniem powiedzieć, że historia napisana przez Harper Lee jest idealnym przykładem, że coś co jest powszechnie uznane za arcydzieło literatury światowej może być  przyjemne w odbiorze dla osób, które nie chcą się zastanawiać kilkunastu minut nad każdym przeczytanym słowem. I to nie chodzi o to, że historia jest płytka, co to to nie. Każdy może coś z niej wynieść, jeżeli tylko będzie chciał. eM tutaj chodzi o łatwość odbioru, którą przyznajcie, że niezbyt często można znaleźć w arcydziełach literatury. Oczywiście, nie wszystko powinno być zawsze podane na talerzu, ale naprawdę miło jest przeczytać coś, co nie wbija nam noża w mózg swoim językiem.

Zapewne jest to kwestia narracji, która została przekazana dzieciom. I dobrze, bo to dzieci widzą więcej niż dorośli. Dlatego nie można wrzucić Zabić drozda do worka razem z innymi książkami opowiadającymi o rasizmie na południu Stanów Zjednoczonych. Owszem, ten wątek jest bardzo ważny, jak zawsze w książkach, które dzieją się we wspomnianym już miejscu. Ba! eM z jednej strony nie dziwi, czemu Służące (o których też powinna napisać, bo są przecudowne!) były porównywane do tej książki, jednak to w nich jest wątek rasizmu jest bardziej rozbudowany.

Oczywiście, że znajduje się także w Zabić drozda, bo to ten czas i to miejsce w którym pominięcie go spowodowałoby, że czegoś by nam brakowało. Szczególnie, że dla eM, ta historia pozwala nam wniknąć w relacje między ludźmi. Te rodzinne, między przyjaciółmi, sąsiadami. Pozwala nam spojrzeć na zachowanie różnych ludzi z perspektywy dzieci, które jeszcze nie rozumieją wielu rzeczy, a zarazem rozumieją je lepiej niż dorośli. Dzięki perspektywie dzieci, łatwiej jest nam samemu zrozumieć pewne sprawy i zastanowić sie nad nimi.

I nie zapominajmy, że ich przewodnikiem po niezbyt zrozumiałym świecie dorosłych jest ich ojciec, Atticus, jeden z najwspanialej przedstawionych ojców w literaturze. I nie tylko ojciec, ale po prostu mądry człowiek.

Więcej chyba nie trzeba pisać, a raczej nawet nie można tego robić.
Sami przeczytajcie.

Macie może książkę, która jest obwołana klasykiem literatury, za którą boicie się zabrać, bo myślicie, że nie podołacie jej? Dajcie znać!