Nawet nie wiecie, ile razy eM łapała się na nuceniu pewnego hitu z Eurowizji podczas czytania tych książek.  Zanim eM zacznie Wam opowi...

Katarzyna Berenika Miszczuk - Szeptucha ll Noc Kupały (Kwiat paproci)

/
0 Komentarze
Nawet nie wiecie, ile razy eM łapała się na nuceniu pewnego hitu z Eurowizji podczas czytania tych książek. 

Zanim eM zacznie Wam opowiadać, dlaczego lektura przygód Gosławy Brzózki jest  dobrym pomysłem, chciałaby poprosić, żebyście odpowiedzieli na dwa pytania: 

Ilu bogów greckich (bądź rzymskich) jesteście w stanie wymienić w ciągu minuty? A ilu wymienicie w tym samym czasie bogów słowiańskich?

eM podejrzewa, że Wasze odpowiedzi będą podobne do tych, które sama udzieliła. O greckich lub rzymskich bogach słyszymy już od podstawówki, ba! Nawet czytamy mitologię, która pokazuje ich problemy codziennego życia (Śmiertelnik ma z Ciebie ubaw? W oko wpadła Ci jakaś śmiertelniczka? Ktoś stwierdził, że nie jesteś najładniejsza? Wiesz co robić! Bardzo wychowawcze). A czego się dowiadujemy o tych, którzy stanowili podstawę naszej kultury? Mało (No wiecie, za mało informacji zostało, za mało wzmianek i w ogóle to wszystko było strasznie rozdrobnione).

Czyli starożytna wersja Jak trzeba uratować świat, to uratujmy Stany Zjednoczone i wszystko będzie dobrze.

Po wyrzuceniu z siebie, tego co trzeba (a raczej tego co się chciało), wróćmy do tematu.

Szczerze powiedziawszy, obie części Kwiatu paproci są idealnymi przykładami romansu paranormalnego. Tym, co je odróżnia i pozwala na nie wrzucenie ich do tego samego worka co chociażby Zmierzchu, jest osadzenie wydarzeń w alternatywnej historii Polski.
Co by było, gdyby Mieszko nie przyjął chrztu? Okazuje się, że główną różnicą byłoby pozostanie przy starych wierzeniach (bo to, że Polska byłaby potęgą, to chyba jest dla wszystkich jasne, prawda?) a co za tym idzie trochę inaczej wyglądałaby nasza kultura. I niektóre wymagania wobec studentów jeszcze bardziej uprzykrzałyby życie.

W takim położeniu znalazła się Gosława (która i tak nazywana jest Gosią, nie mylić z Gosiarellą), która zanim zacznie swoją wymarzoną pracę jako lekarz, musi odbyć praktyki u Szeptuchy. Kim są Szeptuchy? To taki psycholog/doradca/alternatywny lekarz/weterynarz pierwszego kontaktu. I to raczej w tej kolejności. Stare kobiety, które mają ogromną wiedzę i cieszą się szacunkiem wiejskiej społeczności. I zbierają ziółka. I dają dziwne rady, które ku zdziwieniu niektórych pomagają.

Może i historia alternatywne, ale jak jesteś dziewczyną, która większość swojego życia spędziła w dużym mieście, perspektywa chodzenia po lesie i zbierania ziółek jest przerażająca bez względu na to w co wierzą ludzie w Twoim kraju. Kleszcze i tak istnieją (eM jest zachwycona Gosiowym strojem na wyjścia do lasu).

To właśnie dzięki głównej bohaterce, a raczej tarapatom w które się pakuje, poznajemy to jak mogły wyglądać dawne wierzenia i zwyczaje naszych przodków, a co najmniej to, o co chodziło z tymi wszystkimi bogami i który odpowiadał za co. eM, jako wielka fanka mitologii wszelakich, była zachwycona.

Przewidywalność? Można się było jej spodziewać, ale nie obawiajcie się, są też momenty, kiedy przewracacie strony z zawrotną prędkością, żeby dowiedzieć się co się wydarzyło. Na duży plus można zaliczyć też obecny w powieściach humor.

I chociaż czasy inne, chociaż bogowie knują i spiskują, to ludzie zachowują się tak, jakbyśmy się mogli tego spodziewać. Swojsko (tak, to dobre określenie). Tego właśnie eM brakuje w niektórych książkach, których akcja osadzona jest w Polsce - kreowania postaci tak, jak się zachowują Polacy, a nie tak jak byśmy chcieli, żeby zachowywali się Polacy, kiedy czytamy książki.

Katarzyna B. Miszczuk udowadnia, że da się stworzyć coś, co teoretycznie wszystkim już się przejadło, osadzone w teoretycznie znanym nam świecie z drobnymi zmianami, z sympatyczną bohaterką, okraszone dużą dawką dobrego humoru, co w połączeniu daje najciekawszy paranormalny romans, jaki eM miała okazję czytać w przeciągu ostatnich kilku lat.

Aż chciałoby się powiedzieć zagranicznym autorom: weźcie sobie te wszystkie wampiry i wilkołaki, bogów greckich, czy egipskich.
Patrzcie, my Słowianie też mamy fajną mitologię! 


Patrz! To też Ci sie może spodobać!

Brak komentarzy: