To jest kolejny post z cyklu: czytałam dawno, ale było fajnie więc napiszę teraz, bo po co pisać wcześniej kiedy się pamięta wszystkie im...

José Carlos Somoza Jaskinia filozofów

/
6 Komentarze

To jest kolejny post z cyklu: czytałam dawno, ale było fajnie więc napiszę teraz, bo po co pisać wcześniej kiedy się pamięta wszystkie imiona, wydarzenia i tym podobne.

Jak wszyscy doskonale wiecie, eM jest w tym Mistrzynią!
Swój Puchar Mistrzyni Pisania o Książkach, Które Już Dawno Czytała, eM trzyma na honorowym miejscu!

eM czytała "Jaskinię filozofów" całkiem długo jak na nią. Złożyło się na to kilka czynników, ale najlepiej zwalić wszystko na chorobę, prawda?



Pana Somozę eM znała już z Przynęty, która bardzo przypadła jej do gustu. Dopiero jakiś czas temu eM się doczytała, że mogło to być spowodowane tym, że José Carlos Somoza jest z wykształcenia... psychiatrą.
(To jest miejsce w którym eM zaczyna się zastanawiać nad swoim zdrowiem psychicznym)



Kiedy eM zaczynała zachwycać się Przynętą przy ludziach, którzy czytali inne książki Somozy, otrzymywała informację zwrotną, którą w skrócie można zawrzeć w słowach "Przeczytaj inne jego książki".
eM będąc eM zapominała o tej radzie. Aż tu nagle pewnego dnia eM miała możliwość wybrania sobie książki. Jednej. Tak, to było straszne przeżycie. Tyle książek, tak mało czasu, tak duży wybór.
Po rzuceniu okiem na półki w pokoju, a potem na półki wirtualne, eM przypomniała sobie o tym panie.
I zamówiła "Jaskinię filozofów". Bo zagadka kryminalna (zawsze modna), bo dzieje się w Starożytnej Grecji (zawsze ciekawie), bo miała być w niej coś innego (zawsze dobra sprawa).

eM nie lubi przypisów. Koniec. Kropka.
No dobra, może i przypisy są czasami przydatne, ale eM nie lubi odrywać swojego wzroku od tekstu.
Po prostu przypisy ją rozpraszają. A na dokładkę eM teraz cierpi, bo pisze pracę licencjacką i MUSI robić przypisy.
Więc wszyscy już doskonale wiedzą, że to coś innego w Jaskini filozofów, to właśnie przypisy.

Książka zawiera dwie historie. Gdyby eM miałaby napisać słowa kluczowe do każdej z tych historii, to wyglądałoby mniej więcej tak.
Historia zawarta w tekście tradycyjnym: Ateny (ciepełko! Jedzonko!), epoka platońska (filozofowanie dla eM to chleb powszedni), morderstwa (eM była wtedy na fali Sherlocka Holmesa, więc wszędzie chciała rozwiązywać zagadki kryminalne), Herakles Pontor (nie, wcale eM nie ma skojarzeń z innym bohaterem), dedukcja ( eM nie skomentuje tego, ale zostawi znak, który wyraża więcej niż 1000 słów. <3). 

A co mamy w przypisach? Tłumacza (eM kiedyś chciała tłumaczyć, ale jej się ten pomysł dosyć szybko znudził),historia tłumaczenia tekstu, którego czytamy w tradycyjnej wersji (pomysł zacny, aczkolwiek jak eM wcześniej napisała, ma awersję do przypisów), eidesis (czyli koncepcja literacka wymyślona przez autora, bardzo ciekawa, coś w stylu autor pokazuje, że należy szukać dziury w jego tekście). 

eM widzi dwie grupy osób, którym spodoba się Jaskinia filozofów. 
Osoby, które lubią ciekawe sprawy kryminalne. Które uwielbiają się zastanawiać, kto to zrobił?
Oraz osoby, które uwielbiają różne nowe, czasami dziwne formy prowadzenia opowieści.

eM należy do obu tych grup i musi stwierdzić, że chociaż czytała tę książkę stosunkowo długo (jak na eM), to podobała jej się. Pomimo historii zawartej w przypisach.
Nic się nie dłużyło, eM mogła poszukać dziury w całym, zapoznać się z ciekawym wymyślonym konceptem, który został przedstawiony w taki sposób, że eM musiała sprawdzić w Słowniku Terminów Literackich, czy takie coś w końcu istnieje czy nie. Słownik mówi, że nie, ale eM mu nie wierzy. Spisek!
Bohaterowie byli nowi, ale w niektórych przypadkach eM miała wrażenie, że gdzieś już takich widziała. Nie była to wadą, dzięki temu eM szybciej mogła wczuć się w czytanie. Jeżeli wiecie, co eM ma namyśli. Za. Dużo. Sherlocka. 

eM musi pochylić czoła przed osobami, które miały za zadanie rozłożyć tekst na stronie. Ich praca spowodowała, że eM aż tak bardzo się nie krzywiła, kiedy musiała odejść od tradycyjnego tekstu, żeby zobaczyć co tam ciekawego dzieje się w przypisach.

Ogólnie, eM jest na tak!

eM teraz pomyślała, że gdyby była złośliwa, to połowę tego postu napisałaby w przypisach. 
Dlaczego genialne pomysły przychodzą ostatnio eM na sam koniec pisania?


Patrz! To też Ci sie może spodobać!

6 komentarzy:

  1. Zaraz oszaleję! Wszędzie Sherlock, Sherlock i Sherlock! Chyba normalnie usunę się z internetów na jakiś czas :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie można się usuwać z internetów, trzeba pójść z tłumem i skandować imię Sherlocka ;)

      Usuń
    2. Mam ochotę zrobić to samo, co Chmurka ;D

      Usuń
  2. Skąd pomysł, że książki pisane przez psychiatrów przypadną do gustu tylko osobom z problematyczną psychiką...? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, eM nie ma pojęcia skąd ten pomysł. Może dlatego, że eM do najnormalniejszych osób nie należy (chociaż kwestia normalności jest kwestią, którą trudno się definiuje) i jak ktoś próbował przeczytać "Przynętę", to stwierdził, że eM ma coś nie tak z głową, że jej się to podobało?
      Albo jakoś tak ;)

      Usuń
  3. Czytałam niedawno i nawet pisałam o, i równie mocno książka mi się podobała :) ale nie wiedziałam, że eidesis, to zmyślony termin literacki, myślałam, że pisarze greccy naprawdę to stosowali, nie pomyślałam o szukaniu w słownikach :) tak czy siak, zarówno "Przynęta" jak i "Jaskinia..." to powieści ze świetnymi pomysłami, dlatego z chęcią poznam kolejne dzieła autora :)

    OdpowiedzUsuń