eM tak się przyzwyczaiła do Alberto jako Simona, że pan na okładce jej zupełnie nie pasuje! Czy ktoś jeszcze pamięta czasy, kiedy wyc...

Cassandra Clare Tales from the Shadowhunter Academy

/
2 Komentarze
eM tak się przyzwyczaiła do Alberto jako Simona, że pan na okładce jej zupełnie nie pasuje!

Czy ktoś jeszcze pamięta czasy, kiedy wychodziła ostatnia część Darów Anioła i nie było zapowiedzianych kolejnych części, trylogii i opowiadań, a jedyną nadzieją na ponowne spotkanie z bohaterami, których polubiliśmy była plotka o serii o przygodach Simona? 

Bo eM pamięta to jakby to było wczoraj. 
O mamo, eM jest taka stara!

I chociaż wtedy eM była bardzo zawiedziona tą informacją, bo za Simonem nie przepadała, to teraz jest pewna, że z chęcią by o przeczytała o jego przygodach. 

Lepiej późno, niż wcale, prawda? 

Ale zanim eM zacznie pisać co sądzi o kolejnym, po Kronikach Bane'a, zbiorze opowiadań ze świata Nocnych Łowców, wyjaśni jedną, bardzo ważną sprawę. 
A mianowicie, kiedy czytać Akademię Nocnych Łowców (eM może tak o niej pisać, prawda?), tak aby uniknąć spoilerów? 

eM trzyma się zasady, że książki Cassandry Clare trzeba czytać w kolejności ich wydawania. Dlatego czytanie Akademii Nocnych Łowców eM sugeruje osobom, które mają już za sobą całą trylogię Darów Anioła, a także Diabelskich Maszyn

A teraz najtrudniejsze, bo co jeżeli chodzi o Panią Noc

Z jednej strony eM zazdrości tym, którzy nie czytali opowiadań przed jej przeczytaniem, bo po ich lekturze naprawdę łatwo można się domyślić w jaki sposób zostanie poprowadzonych kilka wątków w pierwszej części Mrocznych Intryg. Pewnie w takiej sytuacji jest większość z Was, bo jeżeli tego nie zauważyliście, to Akademia Nocnych Łowców nie została jeszcze wydana w Polsce. A z resztą, papierowej wersji całego zbioru nie ma nawet zagranicą. 
Z drugiej strony, to kilka wydarzeń z Akademii Nocnych Łowców zostało mocno zaspoilerowanych w Pani Noc, ale można wtedy potraktować opowiadania jako ich rozwinięcie. 

Ale wróćmy do tego co najważniejsze. 

Akademia Nocnych Łowców jest dla Simona tym, czym Kroniki Bane'a były dla Magnusa. Zbiory opowiadań w wykonaniu Cassandry Clare pozwalają na lepsze poznanie bohaterów, którzy niby są jednymi z jej głównych bohaterów, a tak naprawdę niewiele o nich wiemy. 

Oczywiście, oprócz głównego wątku, dzięki któremu w końcu można polubić Simona (a przynajmniej eM go wtedy w końcu polubiła, bo w Darach Anioła nie miała wobec niego żadnych uczuć, przez to że niby był, a jednak go tak wcale dużo nie było), mamy krótkie historie pogłębiającą naszą wiedzę o świecie Nocnych Łowców, a także bardzo dobrze znanych bohaterach z Darów Anioła, a także Piekielnych Maszyn

I chociaż czyta się to bardzo szybko, tak jak inne książki pani Clare, tak tym razem czuć, że próbuje ona rozszerzyć świat na siłę. Pomysł z Akademią Nocnych Łowców jest naprawdę ciekawy, może trochę zaczerpnięty z Hogwartu, ale eM ewidentnie czuła, że Clare wpadła na niego niedawno i próbowała go odpowiednio wpasować w świat w którym wcześniej, tak aby móc napisać kolejne części. Wyszło poprawnie, ale takie rozszerzanie na siłę zaczyna powoli irytować eM. Całe szczęście pozostał humor, chociaż i do tego eM nie była w stu procentach przekonana, bo momentami wydawało jej się, że autorka zgubiła gdzieś charakterystyki bohaterów. 
Ale to może eM tylko tak marudzi. 

Chyba, że to jest to kwestia tego, że w pisaniu opowiadań wsparły ją Sarah Rees Brennan, Maureen Johnson i Robin Wasserman

Jednak gdyby ktoś się pytał (chociaż pewnie nikt tego nie zrobi), to eM woli Opowieści z Akademii Nocnych Łowców od Kronik Bane'a, bo chociaż i jedno i drugie jest zbiorem opowiadań, to to pierwsze opowiada pewną historię od początku do końca, a jedynie jest urozmaicona dodatkowymi historiami wplecionymi w poszczególne opowiadania.  

No dobra, jak myślicie, ile w końcu będzie serii z Nocnymi Łowcami? 
Clare poprzestanie na tym co już zapowiedziała, czy znowu nagle wyskoczy z nowym tematem? 


Patrz! To też Ci sie może spodobać!

2 komentarze:

  1. Kolejna seria, ło matko:O Są tacy autorzy, którzy uparcie tkwią w jednym uniwersum, Rick Riordan ma podobnie... znaczy, fajnie, rozszerzanie postaci i świata, spoko, ale co za dużo, to niezdrowo, to aż na siłę...
    Przeczytałam bodajże cztery tomy ,,Darów anioła", w pewnym momencie się zatrzymałam, już nie pamiętam, czemu. Muszę sobie odświeżyć i przeczytać kolejne części. Obecnie czytam ,,Mechaniczną księżniczkę" i naprawdę jestem zauroczona całymi ,,Diabelskimi maszynami". Ten klimat XIX wieku jest świetny:)
    A ja akurat całkiem polubiłam Simona, dość sympatyczna postać:)
    Pozdrawiam!
    P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. eM ma takie samo zdanie. Fajnie, że tworzą, fajnie że rozszerzają, ale trzeba wiedzieć, kiedy powiedzieć STOP, bo inaczej tworzy się coś, co negatywnie nastawia nawet do poprzednich, lepszych części. Na razie eM tak całe szczęście nie miała, ale boi się, że w przypadku Clare niedługo to się stanie. A szkoda.

      Diabelskie maszyny wymiatają bardziej niż Dary Anioła <3
      Simon był na początku dla eM taki trochę nijaki, więc może to dlatego eM nie mogła go polubić ;)

      Usuń